Numer 93 (maarzec/kwiecień)
Drodzy Przyjaciele

Dość często pod adresem katolików kierowany jest zarzut, że wiarę przeżywają w sposób zbyt poważny, a nawet smutny… Gdzież jest radość? – pytają ci, którzy nie rozumieją, albo nie chcą zrozumieć naszej religijności i pobożności. Ale nie obruszajmy się, a wręcz przeciwnie – podziękujmy im za tego rodzaju pytania, bo skłaniają nas one do refleksji.


Wielki Post to doskonały czas na zastanowienie się właśnie nad wzajemnym przenikaniem się pokuty i radości. Dla wielu to dwa wykluczające się „światy”. Ale nie dla katolików. Wiemy bowiem, że w Kościele, tym cudownym Mistycznym Ciele Chrystusa, panuje doskonała harmonia i równowaga radości i smutku, ubóstwa i bogactwa, wiary dziecięcej i dojrzałej, śmierci i Zmartwychwstania.


My rozumiemy, że drogą do radości i szczęścia jest Krzyż. By nasza radość była pełna, potrzebna jest pokuta. O jej skuteczności choćby w nawracaniu grzeszników mówiła w Fatimie Matka Boża. Podczas wizji Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej Anioł grzmiał: Pokuta! Pokuta! Pokuta! Bez niej nie ma bowiem prawdziwej przemiany człowieka.


Sługa Boży, abp Fulton J. Sheen pisał: Pamiętajmy, że tylko dwie filozofie mogą kierować naszym życiem: filozofia Krzyża, która zaczyna się postem, a kończy weselem, lub filozofia Szatana, która zaczyna się weselem, a kończy bólem głowy. Bez Krzyża nigdy nie będzie pustego grobu; bez wiary w mroku nie będzie wizji światłości, bez Wielkiego Piątku nie będzie Wielkanocy.


W podobny sposób ukazywał to święty mnich libański, Charbel Makh­louf: Na początku diabeł sprawia, że człowiek się śmieje, aby na końcu wtrącić go w rozpacz. To właśnie wtedy, kiedy jeszcze się śmieje, zabiera go do piekła, a tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Człowiek, który teraz weseli się z diabłem, z pewnością będzie później płakał. Bóg może doprowadzić cię do łez na początku, lecz na końcu zawsze będzie radość. Twój płacz wywołany przez Boga ma cię zdyscyplinować, podczas gdy diabeł przychodzi cię rozweselić i sprawić, abyś się odwrócił od Pana.


Na okładce tego numeru „Przymierza z Maryją” widnieje pokutujący św. Brunon z Kolonii, założyciel zakonu kartuzów, słynącego z bardzo surowej reguły. Radykalna pokuta, milczenie, ograniczenie posiłku, odosobnienie – to codzienność kartuza. A jednak, św. Brunon, jak i jego współbracia, byli i są ludźmi wielkiej radości, spokoju i opanowania. Można powiedzieć, że już tutaj na ziemi kosztują tego szczęścia, które przeznaczone jest dla zbawionych.


Przeżywajmy owocnie czas postu i pokuty. Niech obumrze w nas stary człowiek, a wtedy Zmartwychwstały Chrystus, obdarzy swych wiernych radością i wszelkimi łaskami, potrzebnymi do Zbawienia.

 

 Bogusław Bajor