wreszcie Helcel ułożył projekt adresu do tronu. Porozumiano się także ze Lwowem (z Wład. Sanguszką i Jerzym Lubomirskim). Z różnych przyczyn, opisanych obszerniej u Lisickiego, rzecz sama do skutku nie doszła; ale ten pierwszy występ konserwatywnej grupy krakowskiej w życiu publicznem ma i tak ogromną doniosłość. Już w tej sprawie wystąpiły zasadnicze linje, charakterystyczne dla jej późniejszej odrębności od innych grup - a w szczególności realizm i umiarkowanie w taktyce, wprost przeciwne zasadzie „wszystko albo nic".
Pomiędzy grupą konserwatywną, działającą na gruncie Krakowa a grupą konserwatywną paryską, skupioną w Hotelu Lambert, istniały w tym czasie przeciwieństwa. Nie były one wcale ideowej natury, lecz taktycznej. „Wiadomości polskie" często „Czas" krytykują - nigdy na odwrót - choć przyznają, że jest jedynym poważnym organem w Polsce ówczesnej. „Wiadomości polskie", podzielając niechęć do przygotowującego się powstania, a sympatję dla pracy organicznej, do jakiej „Czas" nawołuje, są bowiem przeciwne - jako organ par excellence frankofilski - oparciu tej pracy o ugodę z monarchją austrjacką. Chcą one pracy organicznej wbrew i przeciw rządowi, a „Czas", pracując w kraju, uważa to za niemożliwość.
III.
Różnice te taktyczne, lecz bynajmniej nie ideowe, wyrównało życie szybko. Korzyści porozumienia z monarchją austrjacką stawały się po Sadowie coraz widoczniejsze. Z Paryża przybyli do kraju Kalinka i Klaczko; ten ostatni - choć najgorętszy z frankofilów - wstąpił nawet za Beusta do ministerjum spraw zagranicznych w Wiedniu i został posłem. W życie publiczne weszli ludzie nowi: Dunajewski, Szujski, Tarnowski, Koźmian, po roku 1875 Michał Bobrzyński. Krakowska grupa konserwatywna konsolidowała się coraz więcej jako grupa odrębna o właściwych sobie poglądach historycznych i politycznych; a równolegle do niej utworzyła się grupa zachowawcza we Lwowie. Pomiędzy nowem pokoleniem konserwatystów, a starem (Mann, Helcel, Paweł Popiel) zachodziły pewne różnice - kto je chce śledzić, znajdzie je bliżej określone w „Pamiętnikach" Popiela. Ale zwolna młodsi brali górę - pod firmą „Stańczyków" - i weszli nawet do twierdzy starszych, do „Czasu". Oni też oddziałali na utworzenie po r. 1870 grupy konserwatywnej pod zaborem rosyjskim, dostosowanej do odmiennych tam stosunków, a skupionej dokoła „Niwy", potem „Słowa" (późniejsi tzw. realiści).
Nie jest moim zamiarem śledzić za tą całą ewolucją, jaką w ciągu wieku XIX myśl konserwatywna w Polsce przechodziła. Ale pragnę zaznaczyć, że była to ewolucja - a nie zastój. Zmieniały się szczegóły ideologji i taktyki politycznej, zmieniały się nazwy i bezpośrednie cele. Ale jedno pozostało przez wiek bez mała stałe: przekonanie zasadnicze o istocie społeczeństwa i państwa, jako wytworów o naturze ponad jednostkowej, oraz żądanie silnej władzy naczelnej w państwie, jako fundamentu najlepiej odpowiadającego naturze społeczeństwa każdego, a polskim warunkom bytu społecznego w pierwszej linji.
Artykuł pierwotnie ukazał się w 1927 r. w „Czasie”. Cyt. za: Biblioteka Konserwatystów, t. I, Warszawa 1991