
Wspólny stół rodzinny jest potrzebny do szczęścia domowego, ale nie wystarcza. Przynajmniej tak samo potrzebnym meblem jest krzyż. Mam na myśli krzyż w dosłownym, fizycznym znaczeniu.
Nie wyobrażam sobie prawdziwie chrześcijańskiego domu, w którym nie znalazłby najzaszczytniejszego miejsca krzyż Chrystusowy.
Krzyż przypomina nam cierpienia i ofiary Chrystusa Pana, dlatego jest podporą i pocieszeniem dla ogniska domowego. (...) Rodzinę mogą spotkać choroby, rozmaite klęski, niedostatek, nieporozumienia – wszystkiemu temu tylko krzyż Chrystusowy może zaradzić!
(...) Tam, gdzie dwoje ludzi współżyje, nietrudno jest o nieporozumienia i różnicę zdań. (...) Ale gdy małżonkowie w czasie niesnasek spojrzą na krzyż, usłyszą jego napomnienie:
Jeden drugiego brzemiona noście, a tak wypełniajcie zakon Chrystusowy (Gal 6, 2). Wtenczas spełnią się na nich słowa Pisma Świętego:
Pan z wami, żeście z Nim byli. Jeśli Go szukać będziecie, znajdziecie; a jeśli Go opuścicie, opuści was (2 Kron 15, 2).
Doszliśmy do głębszego znaczenia krzyża w umeblowanym domu; jest on symbolem prawdziwej religijności, symbolem panowania nad sobą i samowychowania. Krzyż powinien być nie tylko na ścianie, ale i w duszy małżonków! Jest on niezbędny dla zapewnienia szczęścia małżeńskiego! (...)
Niekiedy kilka miesięcy, a nawet długie lata małżonkowie powinni żyć wstrzemięźliwie, jakby nie byli małżeństwem; np. w czasie choroby jednej strony albo w nieobecności drugiej, albo jeśli z powodu trudności materialnych nie mogą przyjąć od Boga dalszych dzieci. Jeśli w takich razach brak im religijnego nastawienia, to z pewnością nie potrafią zapanować nad sobą i powstaje grzech, a tym samym szczęście małżeńskie stacza się do grobu! Kto potrafi nakazać sobie przymusową wstrzemięźliwość? Tylko ci małżonkowie, w których duszy żyje krzyż. (...)
Nie tylko w dziedzinie moralności, ale i ze względów materialnych, zwłaszcza w dzisiejszych ciężkich czasach, konieczne jest panowanie nad sobą! Haydn, w finale swego oratorium
Stworzenie, wygłasza napomnienie:
O, szczęśliwa paro, będziesz na wieki szczęśliwa, jeśli tylko nie zwiodą was podłe pragnienia; jeśli nie będziecie więcej pragnąć, niż macie, ani chcieć więcej wiedzieć, aniżeli trzeba. (...)
Wielu ludziom grozi niebezpieczeństwo z powodu niezrozumienia tej głębokiej prawdy. Ale większe spustoszenie powoduje lekceważenie drugiej prawdy:
Nie pragnijcie więcej, niż macie! Która żona jest skromna, która potrafi się wyrzec wielu przyjemności i poprzestać na małym? Tylko ta, w której duszy żyje ofiarna miłość Chrystusa. Żona, która nie uczy się skromności od Chrystusa, jest rozrzutna, lekkomyślna i podkopuje szczęście małżeńskie!