Muzeum Narodowe w Warszawie zamierza w przyszłym roku zorganizować wystawę o "homokulturze". Jak dowiedział się "Nasz Dziennik", głównym jej wątkiem będą przedstawienia o charakterze homoseksualnym w obrazach, rzeźbie i fotografiach.
Pomysłodawcą projektu jest dr Paweł Leszkowicz, wykładowca sztuki współczesnej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jak zapewnia, wystawa o "homokulturze" jest jak najbardziej planowana i "będzie poświęcona homoerotycznym wątkom obecnym w sztuce od zawsze, które są przedstawione na obrazach, w rzeźbach i fotografiach" – czytamy w „Naszym Dzienniku”.
Gazeta zauważa, że zamiar zorganizowania przez Muzeum Narodowe w Warszawie tego typu wystawy wzbudza zażenowanie. Wypacza ona samo pojęcie "kultury", gdyż w tym przypadku można mówić co najwyżej o obyczajowości.
Prof. Krystyna Czuba, etyk z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, zwraca uwagę, że Muzeum Narodowe utrzymywane z publicznych pieniędzy służy Narodowi, a nie grupom wyizolowanym. –
Homoseksualizm to grupa marginalna, wyizolowana, nieidentyfikująca się ani z tradycją ani kulturą narodową – mówi.
–
Tworzenie w Muzeum Narodowym czegoś podobnego, tego typu skandale kulturowe, nie służą dobru ani temu, że możemy to zaakceptować. Bo przecież muzea narodowe powstają z naszych wspólnych podatków. Wywołuje to nie tylko głęboki protest z tego powodu, że dobra narodowe zostają zniekształcone w swojej tradycji i prawdzie kulturowej, ale że ja muszę jeszcze za to zapłacić – podkreśla Krystyna Czuba.
Źródło: "Nasz Dziennik"