Sobota, 31 lipca 2010 r.    Patroni dnia: Św. Ignacy Loyola; imieniny: Heleny, Leopolda, Ernesta
ustaw jako startową dodaj do ulubionych rss
    drukuj wyślij
2009-10-20
Mathias von Gersdorff

20 lat po upadku Muru Berlińskiego


Kapitalistyczny Zachód uchował się przed komunizmem, nie oszczędziła go jednak rewolucja obyczajowa, dająca znać o sobie już w latach 50. W owym czasie obyczaje były dla wielu już tylko konwenansami. W tych latach Hollywood przygotowywał powszechną mentalność na to, co z pełnym impetem nadeszło w latach 60. i czego kulminacją były rewolty studenckie w 1968 roku.

Dla myślicieli obu rewolucji nie było żadnej sprzeczności między rewolucją komunistyczną a rewolucją 1968 roku: obie były dla nich jedynie etapami tego samego procesu. Przedstawiciele „rewolucji 1968” krytykowali komunistów za to, że zaplanowali oni rewolucję jedynie jako uniezależnienie od panującego w stosunkach produkcji wyzysku, nie widząc, że cała kultura jest wytworem służącym utrzymaniu mieszczańsko-kapitalistycznej struktury władzy i że należy dokonać dekonstrukcji tej kultury, co zresztą „rewolucja 68” postawiła sobie za cel.

W 1977 roku brazylijski katolicki bojownik i myśliciel, Plinio Correa de Oliveira, napisał w uzupełnieniu do swojej, wydanej w 1959 roku książki „Rewolucja i Kontrrewolucja” rozdział o związku obu omawianych tutaj rewolucji. Cytat: „Jak wiadomo ani Marks, ani większość jego najbardziej znanych „ortodoksyjnych” czy „heterodoksyjnych” zwolenników, nie upatrywała w dyktaturze proletariatu ostatniego stopnia procesu rewolucyjnego. Dyktatura ta to jedynie istotny, najbardziej dynamiczny aspekt światowej rewolucji. Tak jak we właściwej myśleniu Marksa i jego zwolenników mitologii rozwoju ewolucja na przestrzeni wieków nigdy się nie skończy, tak i sama rewolucja nie zna końca. (...) Tak też upadek dyktatury proletariatu spowoduje nowy kryzys, w którym hipertroficzne państwo stanie się ofiarą własnej hipertrofii.”

Jako możliwy cel Correa de Oliveira widział wytworzenie się podobnego do społeczności indiańskich społeczeństwa plemiennego nie znającego indywidualności, społeczeństwa, w którym indywiduum znika w zbiorowości.

Najważniejszym motorem rewolucji kulturalnej jest błędna, nieuporządkowana żądza nowoczesnego człowieka uzyskania absolutnej, a tym samym utopijnej wolności, nakazująca mu dążyć do utopijnego stanu niezależności i łudząca go jednocześnie, że taki stan może rzeczywiście osiągnąć. Ta nowoczesna wolność chce osiągnąć stan, w którym człowiek jest niezależny od wszystkiego: od ludzi (rodzina, autorytety w szkole, proboszcz itd.), moralności, religii, obyczajów, tradycji itd. Zatem ta żądza wolności obejmuje całego człowieka.

Paradoksalnie rewolucja kulturalna prowadzi do stanu radykalnego kolektywizmu, w którym różnice między ludźmi stają się coraz mniejsze. W pewnym sensie rewolucja kulturalna nie jest niczym innym niż rezygnacją z wyższego stadium kultury i wyborem kultury bardziej prymitywnej. Im bardziej prymitywna kultura, tym mniejsze kulturalne różnice między ludźmi. Jednocześnie kolektywizm rewolucji kulturalnej prowadzi do powstania społeczeństwa egalitarnego w tym sensie, że zachowania ludzi, ich stany ducha i życie emocjonalne coraz bardziej się upodabniają, a życie intelektualne coraz bardziej zacieśnia się do myśli pierwotnych, wspólnych wszystkim ludziom.

Autorem tego schematu myślowego – z jednej strony żądza wolności, z drugiej kolektywizm – jest również Plinio Correa de Oliveira. W książce „Rewolucja i Kontrrewolucja” z 1959 roku napisał: „Można zapytać, czy odpowiedzi na to pytanie (Jak będzie wyglądać rewolucja postkomunistyczna?) nie zna wymarzone przez strukturalistów naszych dni społeczeństwo plemienne. W życiu plemiennym strukturalizm postrzega iluzoryczną syntezę najwyższej wolności indywidualnej i ogólnie akceptowanego kolektywizmu, syntezę, w której kolektywizm ostatecznie pochłonie wolność. Według idei kolektywizmu różne «Ja», czy też pojedyncze osoby, zespolą swój rozum, swoją wolę i swoje uczucia, a także właściwe sobie sposoby istnienia, aby «rozpuścić się» w jedności plemienia, która przyniesie jednolity sposób myślenia i chcenia oraz wspólne uczucie istnienia”. („Rewolucja...”, s. 246)

Rewolucja obyczajowa miała różne oblicza. Największym powodzeniem cieszyła się tzw. „rewolucja seksualna”. Poprzez wprowadzenie pigułki antykoncepcyjnej oraz propagandę na rzecz tzw. „wolnej miłości” i „związków nieformalnych” dokonała się rewolucja w ludzkiej mentalności, która zasadniczo zmieniła świat zachodni. Rewolucja seksualna zapoczątkowała szereg ruchów społecznych, wysuwających żądania natury politycznej. Najdonioślejszym z nich był w pierwszej fazie ruch feministyczny, postulujący liberalizację „przerywania ciąży”.

Rewolucja kulturalna dokonuje przemian w strukturze społeczeństwa, a ponadto wywiera skrajnie destrukcyjny wpływ na życie wewnętrzne człowieka. Bowiem rewolucja kulturalna jest w stanie przekonać ludzi do odcinania się od korzeni chrześcijańskich, co więcej przekonać o tym, że jakikolwiek ład wewnętrzny ciemięży człowieka. I tak, dzisiejszy człowiek jest gotów oddawać się ekstazie w dyskotekach albo paradom miłości, uczestniczyć godzinami w ekscesach prezentowanych w talk shows, a nawet, jak na przykład punkowie, odrzucać zasady estetyczne.
 
strona: 1 2 3 4
Zobacz także:
Sytuacja w Polsce jest paradoksalna. Główne partie polityczne odwołują się do chrześcijaństwa i konserwatyzmu; obie przedstawiane są – nie tylko przez swoich przeciwników – jako prawicowe; obie wreszcie chętnie flirtują z Kościołem, fotografując się z biskupami (różnymi) i broniąc obecności (ostatnio to PiS) lub znaczenia (tym razem padło na PO) krzyża w przestrzeni publicznej. A jednocześnie nawet najłagodniejsze postulaty konserwatywnej opinii publicznej są niemal natychmiast odrzucane - pisze Tomasz P. Terlikowski na łamach "Rzeczpospolitej".
W samej diecezji ratyzbońskiej jest dziewięciu księży, którzy byli wcześniej duchownymi ewangelickimi. Na terenie Bawarii są też tacy w diecezji monachijskiej, augsburskiej i würzburskiej. Również w USA otrzymał w tym roku święcenia 59-letni Philip Johnson, który był przez 19 lat luterańskim pastorem.
W czwartkowe popołudnie członkowie Krucjaty - Młodzi w Życiu Publicznym zorganizowali pikietę, podczas której informowali warszawiaków o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą promocja homoseksualizmu. Hasła z transparentów – „Europride – Euro Wstyd!”, „Homoseksualizm – to się leczy!”, „Stop homoseksualnej propagandzie” wywoływały pozytywne, żywiołowe reakcje wśród przechodniów.