Rezolucja wyrażającą zaniepokojenie Parlamentu Europejskiego atakami na chrześcijan w Malezji oraz w Egipcie przyjęta 21 stycznia podczas sesji na temat łamania praw człowieka na świecie spowodowała, że ten przemilczany temat trafił do mediów. O 100 milionach prześladowanych chrześcijanach pisał w niedzielnym wydaniu "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
"Reżim północnokoreański uważa chrześcijan za wrogów państwa. Systematycznie dochodzi do rewizji w domach, aresztowań i zsyłania całych rodzin do obozów pracy, albo do egzekucji chrześcijan. Co najmniej 200 tysięcy wyznawców chrześcijaństwa może zbierać się tylko w podziemiu. Blisko 70 tysięcy jest więzionych w obozach pracy" – wynika z zacytowanego przez „FAZ” raportu Open Doors.
Organizacja piętnuje również inne kraje. Iran, Arabia Saudyjska, Somalia, Malediwy, Afganistan, Jemen, Mauretania, Laos i Uzbekistan - to państwa, w których sytuacja chrześcijan jest najtrudniejsza.
Zacytowany przez „FAZ” amerykański politolog Jonathan Fox zwraca uwagę, że „na jedno państwo, w którym sytuacja chrześcijan się poprawia, przypadają dwa albo trzy kraje, w których się ona pogarsza”. Z kolei stojący na czele frakcji chadeckiej w niemieckim Bundestagu Volker Kauder zauważa, że represje wobec chrześcijan na świecie powinny stać się „tematem europejskiej polityki zagranicznej”. Oczekuje on, że rząd federalny zaprosi na rozmowy ambasadorów tych państw, w których odnotowano szczególnie intensywne ataki na wyznawców chrześcijaństwa.
Źródło: rp.pl, „Nasz Dziennik”
To niewątpliwie pozytywny owoc działalności niektórych chadeckich i konserwatywnych eurodeputowanych. Niestety, jedna jaskółka wiosny nie czyni, zaś z analizy dotychczasowej polityki organów Unii Europejskiej widać jasno, że dryfuje ona raczej w kierunku dyskryminacji Chrześcijaństwa niż jego afirmacji.