Czwartek, 2 września 2010 r.    Patroni dnia: Bł. Salomon i Towarzysze, męczennicy; imieniny: Juliana, Stefana, Wilhelma
ustaw jako startową dodaj do ulubionych rss
    drukuj wyślij
2010-02-04
Luiz Sérgio Solimeo

”Avatar” - utopia Camerona


Urodzony w Kanadzie reżyser James Cameron z pewnością przeszedł samego siebie zaawansowaniem technicznym swojego najnowszego filmu „Avatar”. Prezentacja wizualna autorstwa Camerona w dużym stopniu równoważy brak wyjątkowej treści. Fabuła filmu to nieodłączne głoszenie wciąż tego samego, czego tylko możemy się spodziewać po Hollywood: stałego zaprzeczania nauczaniu doktryny katolickiej i prezentowaniu dziwacznych, gnostyckich i egalitarnych rozwiązań bieżących problemów.

Można zadać sobie pytanie, dlaczego Cameron nadał swojemu filmowi tytuł „Avatar”? Słowo to odnosi się do wcielenia hinduskiego bóstwa Wisznu, jednego z trójcy hinduistycznej, które przybrało postać ludzką. Obecnie słowo to rozumiane jest jako wirtualne alter ego. Nasuwa się więc pytanie, czego Cameron próbuje nas nauczyć?

Film fantazjuje o eko-panteistycznym plemieniu Na’vi z planety Pandora, żyjącym w harmonii z naturą. Zostaje ono napadnięte przez chciwych biznesmenów wspieranych przez marynarkę wojenną. „Źli” ludzie usiłują pozbawić „biednych” tubylców ich ziemi oraz bogactw. Brzmi to jak wersja idei nauczanej w każdej podstawówce w USA na temat zła Zachodniego ekspansjonizmu, tyle że przedstawiona jest ona w technikolorze.

Fabuła filmu opowiada o przedsięwziętej na Ziemi misji, która miała polegać na uruchomieniu kopalni cennej rudy na jednej z planet. W tym celu należało pozbyć się humanoidalnych tubylców z ogonami i warkoczami, mierzących ponad dwa metry wysokości. Jak na ironię, są oni podobni do diabłów z licznych ilustracji z jakimi spotykamy się od wieków w tradycji katolickiej.

Eksploatacja Pandory jest konieczna, ponieważ człowiek pozbawił Ziemię wszystkich jej zasobów. Pozyskiwanie cennej rudy na planecie zniszczy czystość kultury humanoidalnych istot, mających doskonały kontakt z naturą. Przesłanie to jest jasne dla każdego: człowiek i wszystko co robi jest złe, a natura i pozaziemskie istoty są dobre.

Przybysze z Ziemi podjęli wiele nieudanych prób, mających przekonać tubylców, by opuścili wioskę zainstalowaną w wielkim drzewie, pod którym znajdują się złoża cennego kruszcu. W końcu ludzie decydują się wytworzyć w laboratorium istoty humanoidalne, którym wszczepia się na pewien czas dusze ludzkie, pochodzące od kilku ochotników po to, by mogli oni infiltrować tubylców. W nocy, kiedy humanoidalni szpiedzy śpią, naukowcy przywracają ludziom ich ducha za pośrednictwem maszyny podłączonej do organów ciała i pobierają pozyskane informacje. Migracja ludzkiej duszy do humanoidalnych ciał odbywa się dzięki mocy jednego z drzew. Druid?

W czasie tego eksperymentu niektórzy z humanoidalnych ochotników zaprzyjaźniają się z tubylcami. Zaczynają się buntować przeciw ludziom i podjętej przez nich próbie zdominowania Pandory, stając do walki po stronie rdzennych mieszkańców planety. Cameronowi udaje się wprowadzić romans jako dodatkowy element przemawiający do wyobraźni widza. Główny bohater zakochuje się w jednej z Na’vi.

W całym filmie przedstawione są wprost sceny panteistyczne, w których tubylcy komunikują się ze zwierzętami i roślinami poprzez swoje włosy. Humanoidalne istoty, dzięki pomocy zwierząt, pokonują i wypędzają ludzi, mimo że ci posiadają bardziej zawansowaną broń. W końcu, główny bohater filmu wyzbywa się swojej ludzkiej natury, by żyć jak humanoidalna istota Na’vi.

Film, poza oszołomieniem widza technicznymi możliwościami prezentacji, próbuje wywołać u oglądających sympatię dla eko-panteistyczneego plemienia Na’vi oraz niechęć do imperialistycznych agresorów, pokazując tylko jedną stronę tego, jaki jest obecnie świat. Ta dziwaczna wizja Camerona prezentuje ideę, która jest głównym tematem filmu: Pandora jest idealnym światem do którego musimy dążyć. Podstawowe przesłanie zaprzecza jakiejkolwiek idei stworzenia, grzechu pierworodnego, odkupienia, sakramentów, łaski, sądu ostatecznego, nieba i piekła. Ktoś, nie bez racji, może zapytać, czy plemię Na’vi jest częścią planu stworzenia, czy nie ma ono udziału w grzechu pierworodnym, czy zostało odkupione przez Pana Jezusa, czy wszyscy z tego plemienia pójdą do nieba czy piekła?

Być może te dziwne idee Camerona nie są niczym innym jak tylko nowoczesnym wydaniem mantry komunistycznej, uparcie powtarzanej formuły: nie ma nieba, nie ma piekła, jest tylko człowiek i przyroda a kiedy umieramy wszystko się kończy.

W takim razie nie dziwi fakt, że wiele osób po obejrzeniu tej dziwnej fikcji, opuszczając kino przejawia skłonności do depresji, samobójstw i utraty wiary, jak można o tym przeczytać w artykule brytyjskiej gazety „The Daily Mail”- „Efekt Avatara.” „Film wywołuje u widzów depresję a nawet myśli samobójcze z tego powodu, że nie mogą oni odwiedzić utopijnej planety obcych". (Movie-goers feel depressed and even suicidal at not being able to visit utopian alien planet).

Gdy święta prawda nie jest wyznawana i praktykowana mnożą się błędy, które wypełniają pustkę. Podczas, gdy świat głosi wielki sukces „Avatara,” my pytamy: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, jeśli cały świat zyska a na duszy swojej szkodę poniesie?”

Tłum. Agnieszka Stelmach

Źródło: Tfp.org
 
Zobacz także:
15 tysięcy uczniów i rodziców podpisało się pod petycją do władz katolickiego Alverno College w Milwaukee w amerykańskim stanie Wisconsin, żądając usunięcia z oficjalnej strony uczelni linków internetowych promujących organizacje proaborcyjne. Mimo tych działań, zainicjowanych przez Studenckie Stowarzyszenie Obrony Tradycji, Rodziny i Własności (TFP), linki są nadal aktywne.
O. Thomas J. Euteneuer, długoletni przewodniczący międzynarodowej organizacji obrony życia Human Life International, wraca do swej macierzystej diecezji na Florydzie. Po prawie dziesięciu latach kierowania jedną z najbardziej wpływowych organizacji pro-life, znany kapłan wraca do pracy jako wikariusz w parafii diecezji West Palm Beach.
Wyższa uczelnia katolicka z New Jersey, Seton Hall University nie zrezygnowała z planu zorganizowania specjalnego kursu dla studentów z zakresu tzw. małżeństw homoseksualnych. Zajęcia ma prowadzić aktywista homoseksualny, prof. politologii W. King Mott. Znany jest on m.in. z niepochlebnych opinii na temat nauczania Kościoła katolickiego, uznając go za instytucję „prima facie homofobiczną”.