Czwartek, 2 września 2010 r.    Patroni dnia: Bł. Salomon i Towarzysze, męczennicy; imieniny: Juliana, Stefana, Wilhelma
ustaw jako startową dodaj do ulubionych rss
    drukuj wyślij
2010-02-05

W. Brytania: rząd otwiera kolejne ”poradnie seksualne” w szkołach


W szkołach państwowych w Wirral i w Liverpoolu już 11-latki będą otrzymywały, bez wiedzy i zgody rodziców, testy ciążowe oraz środki antykoncepcyjne, w tym pigułki poronne. Brytyjski rząd kontynuuje program wczesnej edukacji seksualnej w szkołach połączony z prowadzeniem tzw. przychodni zaufania, mimo licznych badań i nieudanych eksperymentów z tym związanych.

Rządowy projekt przewiduje utworzenie jeszcze w tym roku w miasteczku Wirral oraz w Liverpoolu tzw. szkolnych przychodni zaufania, w których nastolatkowie, obok informacji na temat ryzyka przenoszenia chorób drogą płciową, otrzymają darmowy dostęp do antykoncepcji, testów ciążowych i innych usług związanych z wczesną aktywnością seksualną.

Realizowany od kilkunastu lat program tworzenia szkolnych przychodni zaufania, miał w zamierzeniu jego autorów drastycznie ograniczyć liczbę niechcianych ciąż wśród nieletnich w Anglii. Uczniowie nie muszą informować rodziców o zamiarze skorzystania z usług przychodni.

Przeciwko rządowemu programowi, przewidującemu ostatecznie utworzenie w każdej szkole państwowej przychodni zaufania, ostro protestują organizacje pro-rodzinne. Argumentują one, że przychodnie zachęcają młodych ludzi do jeszcze większej rozwiązłości.

Seksualne przychodnie zdrowotne powstałe na terenie szkół przekazują wiadomość, że podejmowanie kontaktów seksualnych przez uczniów jest czymś normalnym – mówi Norman Wells, prezes Family Education Trust, zajmujący się badaniami przyczyn rozpadu rodziny. Podkreśla, że w przeszłości przed kontaktami seksualnymi powstrzymywały nieletnich naturalne zahamowania w połączeniu ze strachem przed niechcianą ciążą, postępowaniem sądowym, reakcją rodziców itp. Obecnie, tworząc kliniki zaufania, znosi się tego typu naturalne ograniczenia.

Z kolei dr Adrian Rogers, parlamentarzysta i założyciel organizacji Family Focus odnosząc się do planu utworzenia przychodni w Wirral i Liverpoolu powiedział: - Oferowanie tego typu usług w szkołach będzie sprzyjać rozwiązłości. To strata czasu i marnowanie pieniędzy. Przyniesie odwrotny skutek od zamierzonego.

Projekt, który będzie realizowany w kolejnych szkołach jest ostatnim z projektów rządowego programu, który już kosztował podatników ponad 300 mln funtów. Jego celem było ograniczenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek w Anglii, w latach 1998 – 2010.

Dostępne na ten temat badania pokazują, że program nie powiódł się. W 2007 r. odnotowano jeszcze wyższy odsetek niechcianych ciąż i większą liczbę aborcji wśród nieletnich niż w 1995 r.

W Liverpoolu 51 dziewcząt na 1000 w wieku pomiędzy 15. a 17. rokiem życia zachodzi w ciążę. To więcej niż wynosi średnia krajowa – 41,7. Przychodnie seksualne będą działać w 13 z 29 szkół drugiego stopnia w Wirral i 5 w Liverpoolu.

Źródło: „The Daily Mail”, AS
 
Zobacz także:
W związku ze zbliżającą się wizytą duszpasterską papieża Benedykta XVI w Wielkiej Brytanii, środowiska ateistyczne i aktywiści homoseksualni, głównie z Londynu mobilizują się, by zaprotestować przeciw niej. Wizyta ta wydaje się najmniej przeszkadzać samym Szkotom. Według najnowszego sondażu tylko 2 proc. Szkotów jest „zdecydowanie przeciw”, a 3 proc. „przeciw” wizycie Ojca Świętego w Wielkiej Brytanii.
Czy można być jednocześnie pracownikiem naukowym katolickiej uczelni i rozważać ułatwienie zabijania nienarodzonych dzieci, a także rozszerzenie dostępu do antykoncepcji? Posłanka Joanna Mucha (PO) wydaje się myśleć, że tak – podaje portal Fronda.pl. Posłanka Platformy Obywatelskiej, a zarazem pracownik naukowy Wydziału Nauk Społecznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, swoje poglądy na temat procederu zabijania dzieci nienarodzonych zaprezentowała po wysłuchaniu publicznym w Sejmie na temat tzw. turystyki aborcyjnej.
Brytyjska grupa medialna BBC opublikowała ostatnio wyniki badań, pokazujące, że religijni lekarze są mniej skłonni do podjecia decyzji o uśmierceniu pacjentów nieuleczalnie chorych. Okazuje się również, że zwlekają oni ze złożeniem takiej propozycji pacjentowi.