Muzułmańscy adwokaci zagrozili śmiercią każdemu, kto podejmie się reprezentowania rodziny dwunastoletniej katoliczki, zamordowanej przez Pakistańczyka. Przed śmiercią dziewczynka była torturowana i zgwałcona – donosi „Nasz Dziennik”.
12-letnia Shazia Bashir została zakatowana przez bogatego muzułmanina Chaudhry’ego Mohammada Naeema, u którego pracowała jako pomoc domowa. Zmarła 23 stycznia tego roku.
Na długo przed śmiercią dziewczynka była ofiarą przemocy. Wielokrotnie, przez 6 miesięcy pracy, była bita, poniżana i napastowana. Biciem kończyła się także każda jej prośba o wypłatę wynagrodzenia, które wynosiło zaledwie 12 dolarów na miesiąc. Po jednym z takich incydentów dziewczynka trafiła do szpitala ze złamanymi: szczęką i ręką oraz śladami przypaleń na ciele. Lekarze starali się wówczas zataić przed rodzicami obrażenia świadczące o jej wykorzystywaniu seksualnym. Państwo Bashir dowiedzieli się o nich dopiero po śmierci Shazii, kiedy szpital przekazał im ciało dziecka, na którym były liczne ślady po bestialskich torturach – czytamy w „Naszym Dzienniku”
„Spalimy żywcem każdego, kto zechce reprezentować w sądzie interesy ofiary” – napisali w specjalnym oświadczeniu prawnicy zrzeszeni w stowarzyszeniu muzułmańskich adwokatów Lahore Bar Association, do którego należał też prześladowca i zabójca dziewczynki. Jak informuje „Nasz Dziennik”, mężczyzna swego czasu był nawet jego przewodniczącym. Naeem do tej pory pozostaje bezkarny.
Pogróżki wywołały olbrzymią konsternację w środowisku obrońców. O tym, że są odbierane bardzo poważnie, świadczy chociażby fakt, że ani rodzina brutalnie zamordowanej dziewczynki, ani też wspierająca ją pozarządowa organizacja nie są w stanie nakłonić żadnego prawnika do podjęcia się sprawy – informuje Asia News. Każdy prawnik obawia się, że w przypadku złożenia aktu oskarżenia przeciwko muzułmaninowi, jego zwolennicy nie zawahają się wprowadzić w czyn wcześniejszych gróźb.
Według „Naszego Dziennika”, adwokaci ze wspomnianej organizacji Lahore Bar Association zabraniają rodzinie i dziennikarzom nawet dostępu do sali rozpraw, zaś policja twierdzi, że jest w tej sprawie bezradna. Ostrzega także, że nie będzie mogła zapewnić chrześcijanom bezpieczeństwa w momencie, gdy ci zdecydują się jednak wejść do sądu.
Źródło: „Nasz Dziennik”