Sobota, 31 lipca 2010 r.    Patroni dnia: Św. Ignacy Loyola; imieniny: Heleny, Leopolda, Ernesta
ustaw jako startową dodaj do ulubionych rss
    drukuj wyślij
2010-02-23

Zmiana jurysdykcji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka


Europejski Trybunał Praw Człowieka nie będzie już mógł orzekać w sprawach dotykających kwestii tradycji i kultury narodowej danego państwa członkowskiego Rady Europy. To wynik postanowienia, jakie zapadło w ub. tygodniu po spotkaniu przedstawicieli 47 państw.

Trybunał nie będzie już mógł podejmować decyzji np. w sprawie zdjęcia krzyży w szkołach i instytucjach publicznych, jak to jeszcze kilka miesięcy temu miało miejsce w przypadku Włoch.

Według watykańskiej gazety „L’Osservatore Romano”, przedstawiciele Rady spotkali się na dwudniowych rozmowach w Interlaken w Szwajcarii, by zadecydować o reformach, które mają zmienić obecną politykę Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Uczestnikom spotkania, zaniepokojonym wzrastającą liczbą spraw paraliżujących prace trybunału zależało na tym, by usprawnić jego działalność i by zyskał on większą wiarygodność. Rada Europy określiła obecną sytuację trybunału jako „desperacką”. Wciąż nierozstrzygniętych pozostaje ponad 100 tys. spraw, przy czym w przypadku 90 proc. z nich nie ma podstawy prawnej do tego, by się nimi w ogóle zajmować. Praca trybunału jest paraliżowana przez samo to, że wstępnie trzeba zapoznać się ze wszystkimi wnioskami. Okazuje się, że wnoszący sprawy do trybunału w Strasburgu nie mają elementarnej wiedzy proceduralnej nt. przyjmowania przez trybunał spraw.

Podczas spotkania, na żądanie przedstawicieli litewskich i maltańskich, wrócono do kwestii krzyży. Carmelo Mifsu Bonici, minister sprawiedliwości Malty zasugerował, że trybunał „nie jest wystarczająco wrażliwy na specyfikę kulturową i tożsamość narodową” państw członkowskich, a dowodem na to jest chociażby zamieszanie jakie powstało po podjęciu kontrowersyjnej decyzji w sprawie usunięcia krzyży z włoskich szkól. 

Litewska minister spraw wewnętrznych Maris Riekstins oświadczyła, że trybunał musi tak pracować, aby zapewnić „jasne, precyzyjne, jednoznaczne i zrozumiałe” orzeczenia dla każdego. Pani minister także skrytykowała orzeczenie w sprawie włoskiej, mówiąc, że nie spełniało ono wszystkich tych warunków.

Orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z listopada ub. roku potępił rząd włoski, a także przedstawiciele Watykanu, mówiąc, że trybunał nie miał prawa do orzekania w kwestii tradycji włoskiej.

3 listopada 2009 r. Trybunał w Strasburgu przychylił się do wniosku Soile Lautsi i podjął decyzją o konieczności usunięcia ze szkół symboli religijnych, w tym krzyży, by w ten sposób zapewnić wszystkim dzieciom prawo do świeckiej edukacji.

Nowa deklaracja Rady Europy „zachęca” sąd do „stosowania jednolitych i rygorystycznych kryteriów dot. przyjmowania spraw do rozpatrzenia oraz jurysdykcji...”

Środki te jednak nie przyczynią się od razu do unieważnienia listopadowej decyzji w sprawie obecności symboli religijnych w szkołach publicznych we Włoszech.

Źródło: CNA, AS
 
Zobacz także:
Liczba Hiszpanów deklarujących się jako katolicy spadła do 73 proc. Osiem lat temu za katolików uważało się niemal 80 proc. mieszkańców kraju.
Jeśli teraz władza państwowa powołuje do istnienia rozbudowany system nadzoru nad rodziną, świadczy to o myśleniu totalitarnym, przeciwnym czyjejkolwiek niezależności. Powtarzanie setki razy w tekście ustawy mantry „przemoc w rodzinie” świadczy o tym, że rodzina jest uznawana za środowisko podejrzane – gdy faktycznie, mimo ludzkich ułomności, daje ona nam oparcie materialne i moralne, którego państwo nie może zapewnić - pisze prof. Andrzej Wojciechowski na łamach "Rzeczpospolitej".
- W czasie żałoby, ogólnonarodowych pogrzebów pojawiło się kilka głosów ze strony środowisk laickich czy wojująco antyreligijnych, że w Polsce nie ma symboliki laickiej, która pozwalałaby żegnać wysokich rangą urzędników państwowych. Nie ma, i to jest oczywiste. Żal, złość tych środowisk świadczą o ich kompletnej alienacji od tego, czym żyje, co czuje wspólnota. Widać, jak ci ludzie nie potrafią współodczuwać z nami – stwierdził prof. Jacek Bartyzel w wywiadzie udzielonym „Naszemu Dziennikowi”.