Sobota, 31 lipca 2010 r.    Patroni dnia: Św. Ignacy Loyola; imieniny: Heleny, Leopolda, Ernesta
ustaw jako startową dodaj do ulubionych rss
    drukuj wyślij
2010-02-26

Francja: biskup krytykuje indolencję władz wobec profanacji świątyni


Biskup Michel Dubost z diecezji Evry-Corbeil-Essonnes, położonej na południu Francji zamieścił na diecezjalnej stronie internetowej notkę, potępiającą „akt wandalizmu”, który miał miejsce 12 lutego br. w miejscowości Morangis, w wyniku którego został zniszczony kościół i sprofanowany Najświętszy Sakrament. Hierarcha powiedział gazecie „Le Parisien”, że „była to najgorsza profanacja jaką kiedykolwiek widział”.

W nocy 12 lutego tego roku grupa wandali wyważyła drzwi w kościele Morangis w departamencie Essonne. Sprawcy porozrzucali śmieci w świątyni, przewrócili ławki i krzesła. Zniszczyli także tabernakulum. Rozrzucili Eucharystię na podłogę i ją zdeptali. Przy okazji ukradli cenne przedmioty, w tym dwa złote cyboria, srebrną patenę i kielich.

Biskup przyznał, że była to najgorsza profanacja, z jaką kiedykolwiek się spotkał, a tymczasem wydaje się, że nie zszokowała ona pozostałych Francuzów.

– Gdzie jest władza publiczna, politycy, media i opinia publiczna, którzy się buntują, gdy atakowany jest meczet albo synagoga – grzmiał oburzony duchowny, rozmawiając z gazetą „Le Parisien”.

Podobne akty wandalizmu miały miejsce w ub. roku. W sumie między styczniem a czerwcem ub. roku zbezczeszczono siedem świątyń katolickich w diecezji. Biskup zabiegał wówczas o powołanie komisji, która miałaby dokonać przeglądu zabezpieczeń 130 kościołów, znajdujących się w departamencie.

Ponieważ jednak świątynie we Francji należą do państwa, przedstawiciele władz powiedzieli biskupowi, że istnieje już taka komisja i nie ma potrzeby, żeby on się tym zajmował. Do tej pory jednak nie zrobiono nic. Biskup jest oburzony ignorancją władz. Nie przebiera w słowach, mówiąc, że „sytuacja jest chora”. Zapowiedział, że nie zaprzestanie interwencji i będzie nękał urzędników, by ci wreszcie zadbali o bezpieczeństwo kościołów.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że organa ścigania nie chcą uznać aktu wandalizmu za profanację, gdyż sprawcy nie pozostawili żadnych napisów, które by świadczyły o antykatolickim działaniu.

Źródło: Zenit.org. AS
 
Zobacz także:
Dwaj komunistyczni deputowani do francuskiego Zgromadzenia Narodowego złożyli projekt zmiany Konstytucji, który „zabrania prezydentowi Republiki przyjmowania jakichkolwiek tytułów religijnych”. Maxime Gremetz i Jean-Jacques Candelier przypominają, że zgodnie z dziedzictwem historycznym szefowi państwa francuskiego przysługują z urzędu różne tytuły religijne. Jednak – ich zdaniem – „to pomieszanie gatunków między polityką i religią jest nieuzasadnione w naszej Republice”.
Ocenia się, że podczas rewolucji we Francji życie za wiarę oddało około trzech tysięcy katolickich kapłanów. Rewolucja poczytywała sobie za cel stworzenie „nowej Francji” i „nowego człowieka” – każdego, kto nie mieścił się w „republikańskich wymiarach”, przykrawała do ich wielkości gilotyna.
Antychrześcijańskie oblicze rewolucji francuskiej objawiło się na dwa sposoby: w aspekcie destruktywnym (czyli polityce wymierzonej w Kościół katolicki i duchowieństwo, a także niszczeniu symboli chrześcijaństwa w sferze publicznej, w tym kościołów) oraz w aspekcie twórczym, o wiele groźniejszym – jak zauważył Józef de Maistre – od tego pierwszego (czyli tym, co na gruzach chrześcijańskiej Francji rewolucjoniści chcieli zbudować). Oba aspekty łączyło przeświadczenie zaczer­pnięte z ateistycznego dziedzictwa Woltera, iż należy wymazać tę niegodziwość, czyli – wedle „patriarchy oświecenia” – chrześcijaństwo.
"Milczałem w okresie przedwyborczym, ale za swój obowiązek uważam wyrażenie powyborczej opinii w trosce o kolejne wybory" - napisał abp Józef Michalik w tygodniku  Niedziela nr 30/2010.