Sobota, 31 lipca 2010 r.    Patroni dnia: Św. Ignacy Loyola; imieniny: Heleny, Leopolda, Ernesta
ustaw jako startową dodaj do ulubionych rss
    drukuj wyślij
2010-03-03

Kolejny skandaliczny wyrok Trybunału w Strasburgu


Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu znowu przekroczył swoje kompetencje – powiedział prawnik, ks. Ireneusz Wołoszczuk, komentując wczorajszy wyrok stwierdzający, że brak możliwości dziedziczenia przez partnerów homoseksualnych narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Sąd rozpatrywał sprawę Piotra Kozaka, któremu władze Szczecina odmówiły prawa do dziedziczenia mieszkania komunalnego po zmarłym partnerze argumentując, że polskie prawo nie uznaje związków tej samej płci.

Ks. Wołoszczuk, który jest sędzią Trybunału Arcybiskupiego w Strasburgu uważa, że wyrok w sprawie dziedziczenia w związkach homoseksualnych wpisuje się w tzw. „nową logikę” w dziedzinie interpretacji europejskiego prawodawstwa.

Jego zdaniem „po raz kolejny Trybunał ze Strasburga wyszedł poza swoje uprawnienia wynikające z Konwencji Praw Człowieka, bo zamiast aplikować dokładnie prawo do życia w rodzinie, zinterpretował rozszerzająco definicje rodziny i życia rodzinnego. Nie podał natomiast żadnych przesłanek uprawniających taką jej reinterpretację. – Mówiąc wprost, Trybunał wyszedł ze sfery prawnej, a wszedł w sferę kulturową a wręcz ideologiczną, do czego nie ma uprawnień – podkreślił kapłan.

Bardziej jeszcze niepokoi mnie fakt, że to już kolejne, i to w niedługim okresie czasu, wyjście Trybunału Praw Człowieka poza własne ramy prawne. Uważam, że w tej sytuacji jedynym możliwym rozwiązaniem byłoby domaganie się przez rząd Polski na forum Komitetu Ministrów Rady Europy jasnej i czytelnej redefinicji zadań i uprawnień tego Trybunału – powiedział KAI ks. Wołoszczuk.

Według Trybunału w Strasburgu „orientacja seksualna” nie może mieć wpływu na prawo dziedziczenia po partnerach. Mężczyzna twierdził, że jest dyskryminowany, a wyroki polskich sądów naruszyły jego prawa jako osoby żyjącej w związku homoseksualnym. Powód: urzędnicy nie zgodzili się, by po śmierci partnera został najemcą mieszkania – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Gazeta przypomina, ze Piotr Kozak do 1998 r. zajmował z partnerem lokal komunalny w Szczecinie. Po śmierci partnera złożył wniosek o uznanie go za najemcę mieszkania. Urzędnicy odmówili, twierdząc, że nie ma do tego podstaw, a sądy kolejnych instancji potwierdzały tę decyzję.

Sąd Rejonowy uznał, że mężczyzna nie ma prawa do mieszkania. A w wyroku zaznaczył, że przysługiwałoby ono parom heteroseksualnym żyjącym w konkubinacie. A polskie prawo – jak zauważył – nie uznaje związków osób tej samej płci – czytamy w „Rz”. Sądowa wzmianka o konkubinacie była wynikiem noweli prawa cywilnego, który do dziedziczenia prawa najmu włączył konkubinaty.

Homoseksualista poskarżył się w 2001 r. do Trybunału w Strasburgu. Żądał od państwa ok. 16 tys. zł odszkodowania za straty materialne (koszty odnowienia mieszkania) i 20 tys. euro zadośćuczynienia za straty moralne. Kozak podkreślał kontekst orientacji seksualnej i już przed polskimi sądami domagał się praw, jakie przysługują w konkubinacie heteroseksualnym informuje „Rzeczpospolita”.

Gazeta zauważa jednak, że wszystko wskazuje na to, iż wątek „orientacji seksualnej” nie przesądził o odmowie. – O ile wiem, ten pan, występując o przejęcie prawa najmu po zmarłym partnerze, otrzymał od miasta odpowiedź odmowną nie z powodu homofobii, lecz dlatego, że nie spełnił warunków formalnoprawnych, wymaganych w takiej sytuacji od każdego – mówi „Rz” Szymon Dominiak-Górski, rzecznik Zarządu Budynków i Lokali Komunalnych w Szczecinie.

Dziennik przypomina, że w Szczecinie przejęcie najmu reguluje nie tylko prawo cywilne, ale i lokalne. Obowiązująca w 1998 r. uchwała rady miejskiej wymagała, by przejmujący prawo najmu po osobie bliskiej mieszkał z nią co najmniej sześć lat. Urzędnicy mieli wątpliwości czy mężczyzna rzeczywiście współzamieszkiwał z partnerem przez cały ten czas.

Z informacji „Rz” wynika, że Kozak, ubiegając się o prawo najmu lokalu po zmarłym partnerze przy ul. Kapitańskiej, mógł nie działać w dobrej wierze. Już w trakcie weryfikacji jego wniosku przez urzędników ZBiLK wyszło na jaw, że mieszkał w tym samym czasie na stałe przy ul. Jagiellońskiej. Ten fakt, potwierdzony przez sąsiadów Kozaka (jest o tym służbowa notatka urzędników), odbierał mu prawo do ubiegania się o mieszkanie po partnerze – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Źródło: KAI, „Rzeczpospolita”
 
Zobacz także:
Naukowcy Uniwersytetu Otago w Nowej Zelandii wykazali, że homoseksualiści i biseksualiści doznawali w dzieciństwie traumy – w postaci czynów lubieżnych, gwałtów i przemocy lub też byli świadkami przemocy domowej – częściej niż osoby bez takich skłonności. – Osoby identyfikujące się jako homoseksualiści lub biseksualiści, lub takie, które miały doświadczenie lub relację jednopłciową, częściej pochodzą z bardziej obciążonych środowisk – powiedziała badaczka prof. Elisabeth Wells.
Dwanaście miesięcy gromadzenia materiałów audiowizualnych, specjalne przeloty nad miastem, konsultacje varsavianistów oraz żmudna praca ponad 20 grafików komputerowych złożyła się na powstanie trójwymiarowego filmu zatytułowanego „Miasto ruin”. Obraz jest pięciominutową symulacją lotu „Liberatora” nad zniszczoną i wyludnioną Warszawą z 1945 roku. Film powstał na zlecenie Muzeum Powstania Warszawskiego, a jego przedpremierowy pokaz 28 lipca w Multikinie „Złote Tarasy” był jednym z wydarzeń rozpoczynających obchody 66. rocznicy wybuchu Powstania.
- W czasie żałoby, ogólnonarodowych pogrzebów pojawiło się kilka głosów ze strony środowisk laickich czy wojująco antyreligijnych, że w Polsce nie ma symboliki laickiej, która pozwalałaby żegnać wysokich rangą urzędników państwowych. Nie ma, i to jest oczywiste. Żal, złość tych środowisk świadczą o ich kompletnej alienacji od tego, czym żyje, co czuje wspólnota. Widać, jak ci ludzie nie potrafią współodczuwać z nami – stwierdził prof. Jacek Bartyzel w wywiadzie udzielonym „Naszemu Dziennikowi”.