Arcybiskup Nowego Jorku Timothy Dolan podjął walkę o ocalenie szkół katolickich, które znacznie już podupadły. Wielu placówkom grozi zamknięcie.
Hierarcha wzywa do ratowania szkół katolickich za pośrednictwem artykułów ukazujących się w prasie. Podkreśla, że potrzebna jest im nowa wizja kształcenia ukierunkowana na całą osobowość ucznia, czyli na rozwój intelektualny, duchowy i fizyczny. W dalszej kolejności istotne jest stworzenie odpowiednich podstaw dla edukacji uniwersyteckiej i wreszcie ukształtowanie dobrego obywatela.
W sumie na terenie diecezji Nowego Jorku z edukacji katolickiej korzysta 61 tys. studentów, 29 tys. uczniów szkół średnich oraz 59 tys. uczniów szkół podstawowych. Razem to blisko 150 tys. dzieci i młodzieży objętej edukacją katolicką.
W 105 szkołach I i II stopnia (podstawówki i gimnazja) kształci się aż 35 proc. uczniów nie będących katolikami. Szkoły te bowiem nie wymagają świadectwa chrztu dzieci. 94 proc. z nich wywodzi się z mniejszości etnicznych i większość pochodzi z rodzin ubogich. Dzieci te na testach międzyszkolnych wypadają lepiej niż uczniowie szkół państwowych.
Szkoły katolickie cierpią jednak z powodu kryzysu demograficznego. Obserwuje się mniejszy napływ kandydatów, a co gorsza wielu rodziców po prostu nie stać na opłacanie czesnego. Hierarcha zabiega o fundusze wśród uczelni katolickich, a także próbuje dotrzeć do ludności latynoskiej, w przeważającej większości wyznania katolickiego. Jak się okazuje tylko 4 proc dzieci Latynosów uczęszcza do tego typu szkół.
Arcybiskup zapowiedział również, że niektóre placówki znajdujące się w atrakcyjnych miejscach będą wydzierżawione albo nawet odsprzedane w celu pozyskania środków na funkcjonowanie pozostałych szkół.
Hierarcha zachwala placówki katolickie, które kształcą dzieci różnych wyznań. Dzięki prowadzonej przez Kościół katolicki działalności oświatowej budżet Nowego Jorku oszczędza ponad 3,6 mld dol. rocznie.
Źródło: NewYorkDailyNews.com, AS