Parlament Luksemburga chce po cichu zalegalizować aborcję z tzw. wskazań społecznych. Jak mówią obrońcy życia, wprowadzenie do ustawy możliwości „przerywania ciąży” ze wskazań społecznych jest niczym innym jak przyzwoleniem na aborcję na żądanie. W ten sposób pozbawi się dzieci poczęte minimalnej ochrony prawnej.
Projektodawcy zmian mówią, że wraz z wprowadzeniem do ustawy określenia tzw. wskazania społeczne planowane jest również zatwierdzenie obowiązkowego poradnictwa przed wykonaniem zabiegu „przerwania ciąży”. Ma ono rzekomo przyczynić się do redukcji aborcji. Jednak doświadczenia Niemiec pokazują, że jest to tylko wybieg polityków, który ma usprawiedliwić ich działania. Przymusowe poradnictwo wcale nie przyczynia się do redukcji liczby zabijanych dzieci niechcianych z różnych powodów przez kobiety.
Przeciwko nowelizacji obowiązującej ustawy aborcyjnej, ułatwiającej dostęp do aborcji protestują obrońcy życia oraz liczne organizacje chrześcijańskie, w tym Federacja Pro Europa Christiana (jej członkiem jest także Instytut im. ks. Piotra Skargi), która zachęca do wysyłania protestów do parlamentarzystów. Obrońcy dzieci nienarodzonych sprzeciwiają się nie tylko legalizacji aborcji ze „wskazań społecznych”, ale także domagają się wprowadzenia całkowitego zakazu wykonywania zabiegów uśmiercania dzieci poczętych.
Luksemburg obok Polski, Malty i Irlandii ma jedno z bardziej restrykcyjnych praw ograniczających dostęp do aborcji. Do 1978 r. tzw. przerywanie ciąży było tam całkowicie zakazane. Później wprowadzono możliwość uśmiercenia dzieci poczętych w pierwszych dwunastu tygodniach ciąży, gdy ta zagrażała życiu lub zdrowiu matki, gdy dziecko poczęte było silnie upośledzone oraz gdy ciąża była wynikiem gwałtu. Po 12 tygodniu ciąży aborcja jest możliwa tylko w przypadku zagrożenia życia kobiety lub z powodu ciężkiego upośledzenia płodu. Decyzję o przeprowadzeniu aborcji na wniosek matki podejmuje dwóch niezależnych lekarzy specjalistów.
Źródło: Federation Pro Europa Christiana, AS