Argentyńska pracownica urzędu stanu cywilnego w miasteczku General Pico zapowiedziała, że nie zamierza udzielać „ślubów” parom tej samej płci, na które ostatnio zezwolono w jej kraju. Kobieta nie obawia się utraty pracy, a nawet utraty życia.
–
Mogą mnie oskarżać o co chcą. Zamierzam być posłuszna Panu Bogu, nawet jeśli kosztować mnie to będzie utratę pracy lub życia – powiedziała dziennikarzom Marta Covella, która jest chrześcijanką.
- Bóg kocha wszystkich ludzi, ale nie akceptuje złych rzeczy, które oni robią. Homoseksualny związek jest czymś złym w oczach Boga – dodała.
Argentyński kongres w ubiegły czwartek zaakceptował zmiany w kodeksie cywilnym, zezwalające na zawieranie tzw. małżeństw tej samej płci. Zmiany wprowadzono po długiej i burzliwej debacie parlamentarnej, która ujawniła głęboki podział, jaki istnieje w kraju w tej sprawie.
Homoseksualiści są wściekli z powodu oświadczenia, jakie wygłosiła Marta Covella i zapowiedzieli, że jeśli zdarzy się, iż odmówi ona udzielenia takiego „ślubu”, wówczas spotkają ją zarzuty kryminalne. Zdaniem przedstawicieli Krajowego Instytutu ds. Zwalczania Dyskryminacji, zachowanie urzędniczki jest przykładem „homofonicznej dyskryminacji”.
Szef urzędu stanu cywilnego w Buenos Aires, Alexandro Lunes zapowiedział, że ci urzędnicy, którzy nie będą chcieli wykonywać poleceń służbowych i odmówią udzielenia „ślubu” pederastom lub lesbijkom, będą musieli ustąpić ze stanowiska.
Źródło: CNA, Digital Journal, AS.