Sobota, 31 lipca 2010 r.    Patroni dnia: Św. Ignacy Loyola; imieniny: Heleny, Leopolda, Ernesta
ustaw jako startową dodaj do ulubionych rss
    drukuj wyślij
2007-09-28
Plinio Correa de Oliveira

Kwestia własności prywatnej


Dziś spełniam obietnicę przedstawienia moim czytelnikom papieskich tekstów dotyczących własności prywatnej. Pełna zamętu sytuacja naszych czasów skierowała mnie w inną stronę. Jednak teraz, z przyjemnością postaram się, aby to wspaniałe nauczanie tak zaniedbane ostatnio w pewnych katolickich publikacjach rozbłysło ponownie, otrzymując odpowiedni rozgłos.

Własność prywatna jest coraz częściej prezentowana w tej epoce przerośniętego zatroskania o sprawy socjalne jako nieprzyjemny i anachroniczny przywilej, do którego tylko niewielu egoistów, niewrażliwych na otaczającą ich nędzę, uparcie czuje przywiązanie.
Czy takie jest myślenie Kościoła? To pytanie ma podstawowe znaczenie dla naszych czytelników, z których przeważającą większość stanowią katolicy.
Aby udzielić odpowiedzi na tego typu pytania głosem samych Papieży, przedstawimy poniżej niektóre ich nauczania dotyczące tego zagadnienia.
Najpierw zastanówmy się nad pytaniami blisko powiązanymi z tym tematem. Mówiłem o przerośniętej trosce o sprawy socjalne. To wyrażenie może niewątpliwie wywołać u niektórych czytelników dreszcz oburzenia. Bo jeżeli to zatroskanie odpowiada interesowi ogólnemu, to czy może przebrać miarę?
Tak, może. Jego przerost jest szkodliwy dla samego interesu ogólnego; Papieże nazywają to socjalizmem.
Zatem Kościół podjął się „ochrony jednostki i rodziny przeciw powszechnemu zagrożeniu powodującemu całkowitą socjalizację, która w końcu spowodowałaby, że przerażający obraz „Lewiatana” stałby się wstrząsającą rzeczywistością. Kościół będzie walczył w tej batalii do samego końca, ponieważ jest to kwestia dotycząca najwyższych wartości: godności człowieka i zbawienia dusz.” (Pius XII, Przemówienie radiowe do Katholikentag w Wiedniu, 14.09.1952 Discorsi e Radiomessaggi, t. XIV, s.314).
Ponadto Pius XII widzi całkowitą socjalizację nie tylko jako powszechną katastrofę, lecz również jako manewr uprzywilejowanej mniejszości przeciw dobru wspólnemu: „Przypisując społeczeństwu jako całości jego właściwe, chociaż częściowe, zadanie kierowania gospodarką dla przyszłości, jesteśmy dalecy od stwierdzenia, że ten obowiązek powinien być powierzony państwu jako takiemu. Jednak, przeglądając sprawozdania z pewnych kongresów, nawet Katolickich, dotyczących zagadnień socjalnych i ekonomicznych, można zauważyć stale wzrastającą tendencję do wzywania państwa do interwencji i odnosi się czasami wrażenie, iż jest to jedyna dająca się wyobrazić droga ucieczki. Nauka społeczna Kościoła zakłada ponad wszelką wątpliwość, że państwo spełnia odpowiednią rolę w kierowaniu życiem społecznym. Aby wypełniać tę rolę, musi być ono silne i mieć władzę. Lecz ci, co stale odwołują się do jego siły i władzy, czyniąc je odpowiedzialnym za wszystko, doprowadzają państwo do ruiny, a w rzeczywistości prowadzą rozgrywkę pomiędzy pewnymi potężnymi grupami interesów. Rezultat jest taki, że jakakolwiek osobista odpowiedzialność w sprawach publicznych zanika. Zatem, gdy ktoś mówi o zobowiązaniach lub zaniedbaniach państwa, w rzeczywistości odwołuje się do zobowiązań lub błędów anonimowych grup, do których naturalnie sam siebie nie myśli zaliczać.” (Pius XII, Przemówienie z 7.03.1957 do VII Kongresu Chrześcijańskiej Unii Włoskich Pracodawców i Dyrektorów (UCID) Discorsi e Radiomessaggi, t. XIX, s.30).
Z kolei, Leon XIII ukazuje nam, że walczyć w obronie prywatnej własności oznacza sprzyjać najbardziej fundamentalnym interesom społeczeństwa: „... należy się ze wszystkich sił przeciwstawić dążności socjalizmu do wspólnego posiadania; zaszkodziłoby ono nawet tym, którym socjaliści chcą pomóc; sprzeciwia się naturalnym prawom jednostek, a wstrząsa ustrojem państwa i powszechnym pokojem. Niech więc pozostanie jako prawda zasadnicza, że nietykalność własności prywatnej stanowi pierwszy fundament, na którym należy oprzeć dobrobyt ludu.” (Leon XIII, Encyklika Rerum Novarum, 15.05.1891 Kraków 1933, s.41-42)
Socjalistyczna równość, uważana przez tak wielu za wyzwolenie biednych, została uznana przez Leona XIII za przyczynę powszechnej nędzy: „Jeśli zatem socjaliści, odsuwając w cień powagę rodziców, wprowadzają w jej miejsce opiekę państwową, grzeszą przeciw naturalnej sprawiedliwości i rozrywają jedność rodziny. Oprócz niesprawiedliwości sprowadziłby ten system jeszcze bez wątpienia zamieszanie i przewrót całego ustroju, za czym przyszłaby twarda i okrutna niewola obywateli. Otwarłaby się brama wzajemnym zawiściom, swarom i niezgodom; po odjęciu bodźca do pracy jednostkowym talentom i zapobiegliwościom wyschłyby same źródła bogactw; równość zaś, o której marzą socjaliści, nie byłaby niczym innym, jak zrównaniem wszystkich ludzi w niedoli.”(Leon XIII, Rerum Novarum, s.40-41). Można by powiedzieć, że słynny Papież przewidział, natchnionym spojrzeniem, ekonomiczne niepowodzenia Kuby i biedę robotników takich jak ci, którzy protestowali w Gdańsku i innych miastach Polski.

A teraz przejdźmy do własności prywatnej.
Jakie są jej źródła?
Jednym z nich są same płace pracowników. Odrzucić własność oznacza odrzucić płacę i w ten sposób zredukować pracownika do roli niewolnika. Leon XIII mówi: „Rzeczywiście bowiem łatwo to sprawdzić wewnętrzną pobudką do pracy, której się podejmują wszyscy zajęci produkcją przynoszącą zysk, i celem, ku któremu bezpośrednio zmierza pracownik, jest zdobycie dobra materialnego i posiadanie go wyłącznie jako swoje i własne. Kiedy pracownik wypożycza komuś siły lub swoje zdolności, to pożycza je w tym celu, ażeby uzyskać środki potrzebne do życia i do odpowiedniego utrzymania; przez pracę zatem chce posiąść prawdziwe i doskonałe prawo nie tylko do zapłaty, ale i do użycia jej według uznania.
Jeśli więc ktoś, ograniczywszy swe wydatki, poczynił oszczędności i chcąc zabezpieczyć te oszczędności nabył ziemię, wówczas ta ziemia nie jest czym innym jak zapłatą za pracę, tylko w nowej postaci, i dlatego tak nabyta ziemia pozostać winna w jego mocy, jak zapracowana przez niego zapłata. Na tym właśnie polega prawo własności ruchomej i nieruchomej” (Leon XIII, Rerum Novarum, s.28-29).
Innym sposobem prawowitego ustanowienia własności, jest zawłaszczenie rzeczy, które nie mają właściciela. Pius XI stwierdza: „Pierwotnymi tytułami nabywania własności... są: zajęcie rzeczy nie należącej do nikogo... I  wbrew przeciwnym twierdzeniom nikomu nie dzieje się krzywda, gdy ktoś obejmuje w posiadanie rzecz niczyją, to jest nie mającą właścieciela;” (Pius XI, Encyklika Quadragessimo Anno, 15.05.1931 Poznań 1935, s.53).
W konsekwencji, człowiek może również prawowicie stać się właścicielem ziemi. Leon XIII naucza: „Rozumem swoim ogarnia człowiek niezliczoną moc rzeczy, z teraźniejszością łączy i kojarzy przyszłość, jest panem swych czynności, i w ten sposób żyjąc poddany prawu wiecznemu i władzy troszczącego się o wszystko Boga, sam dla siebie dzięki rozumowi, jest rządcą i opatrznością. Ma też możność wybierać sobie to, co uważa za szczególnie odpowiednie do zaspokojenia potrzeb nie tylko teraźniejszości, lecz i na przyszłość. Z tego wynika, że winien mieć władzę nie tylko nad owocami ziemi, lecz i nad samą ziemią, która ma mu dostarczyć dóbr doczesnych w przyszłości. Potrzeby ludzkie wracają stale i dziś zaspokojone, jutro nowe stawiają żądania. Aby więc zapewnić człowiekowi stałą możność zaspokajania potrzeb, musiała natura dać człowiekowi dobra materialne do stałego i trwałego użycia. Tej zaś trwałości żadna rzecz nie potrafi zapewnić, jak tylko ziemia ze swoją hojnością” (Leon XIII, Rerum Novarum, s.32-33).
Te rozważania zaprowadziły mnie bardzo daleko. Cytowane teksty, oferują więcej materiału do refleksji. Na razie jednak zakończymy je w tym momencie.
 
Zapraszamy na nasze strony
Subskrypcja
Jeśli chcecie Państwo być na bieżąco informowani o aktualizacjach i zmianach na stronach naszego serwisu prosimy o wpisanie adresu e-mail: