Poniedziałek, 21 maja 2012 r.    Patroni dnia: Św. Jan Nepomucen; Bł. Karol Józef Eugeniusz de Mazenod
ustaw jako startową dodaj do ulubionych rss
    drukuj wyślij
2011-10-21
Jan Łopuszański, ”Nasz Dziennik”

”Oburzeni” ręcznie sterowani


Jednego dnia, 15 października, ponoć w kilkuset miejscach świata, ponoć w ponad osiemdziesięciu krajach, doszło do jednoczesnych wystąpień "Oburzonych". Postulują "globalną zmianę". Atakują bankierów i wielkie korporacje międzynarodowe. Stawiają się w roli reprezentantów wszystkich ludzi świata przeciwko korporacjom. W Nowym Jorku nieśli transparenty "Nas jest 99%", a w Toronto - "Aresztować 1%".

W Warszawie do "Oburzonych" dołączyli posłowie SLD i Ruchu Palikota. Niektórzy uczestnicy warszawskiej manifestacji swoje oburzenie wypisali słowami, których kulturalni ludzie raczej unikają. Ulicami Krakowa przeszedł w tym dniu kolejny "marsz ateistów i agnostyków". Żądano "świeckiej Polski i świeckiej Europy" oraz usunięcia krzyża z Sejmu.

Najostrzej było w Rzymie, gdzie do "Oburzonych" przyłączyło się według raportów policji około 3-4 tys. bardzo agresywnych ludzi, którzy zjechali do Wiecznego Miasta. Skąd? Kim byli? Według jednych - chuliganami. Według innych - anarchistami. Według włoskiego ministerstwa spraw wewnętrznych nie stoi za nimi żadna ideologia. Zaatakowali m.in. kościół świętych Marcelina i Piotra nieopodal Bazyliki św. Jana na Lateranie. Zbezcześcili tam krzyż oraz figurę Matki Bożej Niepokalanej.

W Madrycie na Puerta del Sol od 15 maja tego roku trwa wielki publiczny protest przeciwko fiskalizmowi i złej polityce społecznej hiszpańskiego rządu, uzależnionego od wielkich międzynarodowych korporacji i od Unii Europejskiej. Ostatnio rzucono wezwanie do międzynarodowych wystąpień w akcie solidarności ze zgromadzonymi na Puerta del Sol. Właśnie na dzień 15 października.

Od kilkunastu dni trwają manifestacje na Wall Street w Nowym Jorku skierowane przeciwko bankierom i wielkim korporacjom. Bywają burzliwe. Kilkakrotnie interweniowała policja, byli ranni. Prezydent USA Barack Obama wypowiada się jednak życzliwie o uczestnikach protestu, choć sam wygląda na dość typowego wykonawcę projektów wielkich grup kapitałowych rządzących Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Wystąpienia uliczne na Wall Street krytykują natomiast Republikanie i uczestnicy ruchu Tea Party, który stanowi wyraz postaw typowych dla amerykańskiej prawicy.

Kim są "Oburzeni"?

Kto i w jaki sposób jest w stanie zorganizować takie jednoczesne wystąpienia w kilkuset miejscach świata? By zrozumieć zjawisko "Oburzonych", cofnijmy się nieco w czasie.

W listopadzie 1999 r. w Seattle (USA) odbywał się szczyt Międzynarodowej Organizacji Handlu (WTO) reprezentującej interesy wielkich międzynarodowych korporacji budujących globalny rynek. Doszło tam do wystąpień tzw. alterglobalistów, którzy od tego czasu urządzają liczne burzliwe manifestacje, zwłaszcza przy okazji różnych spotkań G-8, a obecnie G-20. Wystąpienia te organizowali przedstawiciele ruchów marksistowskich, trockistowskich, anarchistycznych, ekologicznych, feministycznych, niuejdżowskich. Pierwsze akcje protestacyjne opisali David i Rebecca Solnit w książce "Bitwa o historię bitwy o Seattle". Innymi słowy - to, jak zaczęła się historia owych manifestacji, jest przedmiotem sporu samych uczestników wydarzeń.

Od początku lat siedemdziesiątych w Davos (w Szwajcarii) odbywają się spotkania Światowego Forum Ekonomicznego. Uczestniczą w nich przedstawiciele wielkich korporacji oraz politycy, intelektualiści, dziennikarze. Zazwyczaj około dwóch tysięcy luminarzy. Alterglobaliści organizują protesty przeciwko zjazdom w Davos jako przejawowi globalizmu.

Od 2000 r. alterglobaliści zwołują także własne szczyty alterglobalistyczne, czyli spotkania Światowego Forum Społecznego. Pierwsze miały miejsce w Porto Alegre w Brazylii, kolejne zorganizowano w innych miastach Brazylii, ale także w Bombaju, w Nairobi, a ostatnio w Dakarze, stolicy Senegalu. Na spotkaniach Światowego Forum Społecznego formuje się "ruch na rzecz sprawiedliwej globalizacji". To określenie jednej z jego liderek, Naomi Klein, dziennikarki z Kanady. Od 2002 r. działa też Europejskie Forum Społeczne, od 2009 r. funkcjonuje Polskie Forum Społeczne zawiązane w Kielcach. Jednym z jego czołowych założycieli jest prof. Maria Szyszkowska.
 
Fora te, formalnie rzecz biorąc, są otwarte na przedstawicieli wszelkich opcji, także konserwatywnych, jeżeli tylko te gotowe byłyby wspierać alterglobalizm. Zdecydowanie jednak dominują w nich przedstawiciele przeróżnych opcji lewicowych. W Polsce te dążenia popierają różne grupy anarchistyczne czy ekologiczne. Najbardziej znaczące wydaje się środowisko "Krytyki politycznej". Powstało ono głównie wokół Wydziału Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, choć rozrosło się poza ten wydział i poza Warszawę. To przede wszystkim ludzie młodzi na czele ze Sławomirem Sierakowskim. Są wśród nich także przedstawiciele nieco starszego pokolenia lewicy - Kinga Dunin, publicystka "Wysokich Obcasów" (dodatku do "Gazety Wyborczej"), prof. Magdalena Środa z Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego czy Kazimiera Szczuka, krytyk literacki i dziennikarka telewizyjna.

Pełny tekst w "Naszym Dzienniku"

 
 
Zobacz także:
Najnowszy numer magazynu porusza sprawy aktualne i ważne dla Polski, Europy i świata. Piszemy o wielce prawdopodobnym rozpadzie unijnego projektu i narastającym wrzeniu wśród społeczeństw Unii Europejskiej. Opisujemy kolejną falę prześladowań chrześcijań w północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie. Nie unikamy tematów niewygodnych, których inne czasopisma nie chcą poruszać.
W USA została opublikowana książka "Adam and Eve after the Pill" (Adam i Ewa w czasach antykoncepcji), która jest błyskotliwym studium tego, co stało się z Ameryką w ciągu 50 lat po rozpoczęciu rewolucji seksualnej. "Ta czołowa analityczka amerykańskich dziwactw i szaleństw kulturowych, w sposób przenikliwy śledzi osobliwości, które pozwalają zrozumieć jak dziwną stała się kultura moralna naszego kraju" - tak o najnowszej książce Mary Eberstadt pisze amerykański myśliciel i publicysta katolicki George Weigel.
Greg Smith, jeden z dyrektorów wykonawczych potężnego banku amerykańskiego Goldman Sachs, po 12 latach pracy w firmie odchodzi. Na łamach gazety  " The New York Times"  wyjaśnia, jak bardzo zmieniła się w ciągu ostatnich lat filozofia banku. Wini za to pazerne szefostwo, nastawione na szybki zysk i oszukiwanie klientów. Smith wieszczy, że jeśli nie zmieni się podejście do klienta, bank - nawet tak potężny jak Goldman Sachs ? w końcu przestanie istnieć.