Środa, 8 luty 2012 r.    Patroni dnia: Św. Hieronim Emiliani, imieniny: Sebastiana
ustaw jako startową dodaj do ulubionych rss
    drukuj wyślij
2007-11-16
Józef Szujski

Moralność i wiedza jako czynniki w historii


Jeżeli zaś prawdą jest, że wiedza eksperymentalna faktów fizycznych, fakty moralne na drugi plan usuwająca, od usunięcia powagi religii i władzy postęp swój a względnie postęp świata zależnym czyniąca, wiedza niosąca wielkie zresztą zdobycze i wielkie wynalazki, istnieć może obok cofnięcia się ludzkości w czasy twarde, żadnego z zagadnień społeczeństwa nierozwiązujące, owszem plączące ją w coraz nowe powikłania, jeżeli przyczynia się nawet do nich o tyle, o ile przeczy wszystkiemu poza sobą, jeżeli ludzkość pod każdym względem z trwogą musi spoglądać w przyszłość tych powikłań, jeżeli przy niej widzimy srogie objawy dysharmonii w jednostce i zamętu w masach, jeżeli zastosować się do niej da wiersz Sofoklesa:
Biada tej wiedzy, co się nie zda wiedzącemu
... gdzież wtedy teoria postępu, gdzie uprawnienie, aby wzrostem tej wiedzy mierzyć całą przyszłość, aby od jej postępu zależnym czynić postęp w przyszłości? Czy nie nasuwa się zupełnie inne oznaczenie punktu dziejowego, na którym stoimy? Punktu, z którego patrząc raczej Schopenhauerowski pesymizm, niż optymizm Kanta, Hegla, Comte'a i Buckla praw nabiera: myśl, że skoro przy takich zasobach racjonalnych istnieć może taki obłęd, takie nie poznanie natury ludzkiej, taka niewytłumaczona niczym ślepota, kroczenie dalej fatalne w konsekwencji tego obłędu musi być drogą do przepaści? Czyli cały rozkład dziejów w myśl postępu wiedzy emancypującej się spod powagi religii i władzy nie da się w takim razie zestawić z rezultatem coraz większego minus?

Pierwszy krok: wiek reformacji, rzucenie się na powszechność powagi kościelnej, rozbicie idei jednolitości chrześcijaństwa.

Drugi krok: wiek l'etat c'est moi, podniesienie idei omnipotencji państwa, wyższego nad względy moralne - aż do podziału Polski; rozbicie idei rządu chrześcijaństwa.

Trzeci krok: wiek rewolucji, podniesienie idei omnipotencji społeczeństwa, rozbicie idei władzy chrześcijańskiej.

Czwarty krok: wiek komuny i pochodzenia od małpy: podniesienie idei gminy przeciw społeczeństwu, a raczej jednostki, która wypowiada społeczeństwu wojnę dopóki jej dobrze nie będzie, która też woli pochodzić od małpy, aby od Boga nie pochodziła.

Czy powtarzam, nie da się sprowadzić teoria postępu, jeżeli się jaskrawych barw używa, jeżeli idąc za przykładem Buckla idzie do skrajności, do karykatury panowania petroleum? Co wtedy z wiedzą się stanie, skoro petroleum nie lubi tak bibliotek i dzieł sztuki? Kto ją będzie uprawiał i czy przypadkiem jako niepotrzebna powaga nie pójdzie za religią i władzą?

Zaiste! teoria postępu Schellingów, Cieszkowskich, Krasińskich, Mickiewiczów, skromniejsza, wychodząca z poczucia, że ludzkość chociaż wie wiele, powinna jeszcze odbyć jakieś wielkie stadia udoskonalenia moralnego, teoria, która przewidywała i prorokowała kataklizmy, będące koniecznym skutkiem radykalnego pojęcia postępu i wiedzy, o ileż była głębszą, szczytniejszą, rozumniejszą i dalej widzącą!... Mogła ona tu i ówdzie wpaść w kolej, którą dziś z brutalną narysowano konsekwencją, ale nigdy i nigdzie nie wyparła się poczucia wielkiego idealnego dążenia, które wyssała z nauki chrześcijańskiej; mogła mieć chwile dumy, pychy nie miała.

Dziwna też rzecz, że dzisiaj, w kraju, który może najgłębszy pod względem historiozoficznym wydał rezultat, w kraju, gdzie poeci prorocze prawie wobec tego, do czego dzisiaj teoria postępu doszła, zajmują stanowisko, urwała się nagle nić myślenia w tym kierunku a importowany towar pozytywizmu i Buckleizmu szerzyć się zaczyna. My w szczególności winniśmy być lepiej, niż ktokolwiek przeciwko niej uzbrojeni - a nie widać walki i odporu w tym kierunku. Zapewne nie wystarczyłoby tu przejęcie stanowiska przez filozofów i poetów naszych zajętego, poddać by je należało krytyce, uwolnić z naleciałości obcych, ale to, co by pozostało, wystarczyłoby zawsze na utorowanie drogi do głębokich zagadnień, które pochód dziejowy nastręcza.

Odrzucając teorię postępu od pewnej chwili dziejowej wstecz i naprzód historię oceniającego, jaką jest teoria w czasach rewolucji francuskiej powstała, należałoby przede wszystkim uznać i badać: 1) czynnik fizyczny, jako materialną podstawę historii, jako jej przestrzeń, nie zapadając w opłakany błąd, aby wszystko fatalizmem tego czynnika tłumaczyć, 2) czynnik oczywistego postępu doświadczalnej wiedzy, rezultat prosty i konieczny czasu, w którym się historia odbywa, bogacący pokolenia spuścizną doświadczeń przeszłości, 3) czynnik moralny, którego uznanym przez Buckla fluktuacjom należałoby nakreślić a przynajmniej starać się nakreślić prawa, 4) czynnik nareszcie najwyższy, Opatrznościowy, który jak Bossuet głęboką uczynił uwagę, jest tym tajemniczym coś w czynnościach ludzkich, które myli wszelkie rachuby i kieruje nawą dziejów wedle woli wyższej, wieczystej. Cztery te czynniki mają to do siebie, że fizyczny i moralny stają wbrew, intelektualny i Opatrznościowy przemawiają za ruchem postępu dziejowego. Jak rozum ludzki zdobywa z czasem prawdę faktów a nie złudę, tak w Opatrznościowym rządzie jest rękojmia, że jest postępem ku dobremu, skoro jest, skoro istnieje. Ale gdy cel i miara tego dobrego jest ostatecznie tam, skąd dane warunki fizyczne, prawa moralne i możność rozumowego rozwoju, dociekanie prawa postępu nie może się odbywać, nie można tego celu i miary określać wedle chwilowego zapatrywania się ludzi na przeszłość i przyszłość, ale należałoby w tym dociekaniu uwzględnić wszystkie czynniki wedle ich ważności wzajemnej, wedle ich stosunku do siebie i oddziaływania. Wtedy wypowiadam tu moje indywidualne przekonanie, okaże się w historii postęp, ale postęp ku gloryfikacji Boga i praw Bożych, postęp ku temu, co raz Kant genialnie natracił, ku sprawdzeniu Opatrzności. Wtedy okaże się, że to, co dzisiaj alfą i omegą postępu nazywamy, jest tylko jedną fazą dalej w tym mierzeniu się ducha ludzkiego z duchem Bożym i prawami Bożymi, postępową, bo zbliżającą chwile ich uznania. Największa idea chrześcijaństwa, uniwersalizm katolicki płomiennymi głoskami zapisanym jest w dziejach. Naturalniej niż w inny sposób dzielą się one na epoki, znaczone zjawieniem się pogańskich potęg do materialnego lub moralnego boju z chrześcijaństwem, potęg z zamierzchłych czasów historii pochodzących lub budzących się w piersi człowieczeństwa. Cesarstwo rzymskie i potop ludów aryjskich, mahometanizm, zmartwychwstały klasycyzm i jego skutki w myśli ludzkiej, panteizm dzisiejszy i niezmierny rozrost faktycznej wiedzy badającej każdy zakątek ziemi... wszystko to, kolejno, epokami dąży do mierzenia się z prawdą moralną chrześcijaństwa, do zastąpienia jej i wyparcia. Jest to nieuchronne, Opatrznościowe, bo objęcie tego wszystkiego i pokonanie w czasie, jest celem i zadaniem chrześcijańskiej prawdy. W tym też znaczeniu można mówić o postępie i badać jego prawa.
 
strona: 1 2 3 4 5 6
Zapraszamy na nasze strony
Subskrypcja
Jeśli chcecie Państwo być na bieżąco informowani o aktualizacjach i zmianach na stronach naszego serwisu prosimy o wpisanie adresu e-mail: