Św. Bernard z Clairvaux - Opat, Doktor Kościoła
2010-08-19

Św. Bernard urodził się niedaleko Dijon - stolicy Burgundii, w roku 1090. Jego ojciec był rycerzem i doradcą księcia Burgundii, a matka pochodziła ze starożytnego rodu Montbardów i wyróżniała się głęboką pobożnością. W wieku dwudziestu lat Bernard przebył trudne doświadczenia wewnętrzne, z których wyszedł zwycięsko. Gdy w dwudziestym drugim roku życia powrócił do praktyk religijnych, zdecydował poświęcić się życiu samotnemu.

Uczynił to wraz z grupą krewnych: wujem, czterema braćmi i kilkunastoma bliskimi przyjaciółmi. Po okresie próby, ta grupa w liczbie dwudziestu pięciu osób postanowiła w 1112 roku wstąpić do cysterskiego opactwa w Citeaux, gdzie w tym czasie rozpoczynała się kolejna reforma życia mniszego - chodziło o powrót do większej surowości i pokuty.

Po trzech latach życia monastycznego, Bernard został wyznaczony przez opata Citeaux do założenia filialnego klasztoru w pewnej odludnej i dzikiej dolinie w Szampanii. W bardzo surowych warunkach Bernard i jego współtowarzysze wybudowali klasztor i tak upiększyli miejsce swego zamieszkania, że zaczęto je odtąd nazywać Jasną Doliną (Clara Vallis, Clairvaux). Bernard zreformował życie klasztorne, kładąc szczególny nacisk na kontemplację (tzw. reforma cysterską od macierzystego klasztoru w Citeaux). Do swojej śmierci założył sześćdziesiąt osiem nowych klasztorów i objął swoim kierownictwem sto sześćdziesiąt.

Stał się prawdziwym duchowym przywódcą ówczesnej Europy - mówiono o nim „niekoronowany król”. Miał znaczny wpływ na życie duchowe i umysłowe. Brał udział w wielu bardzo doniosłych wydarzeniach politycznych i związanych z życiem Kościoła, utrzymywał kontakty z wszystkimi ważniejszymi osobistościami swoich czasów. Między innymi jego poparcie okazało się decydujące w zorganizowaniu drugiej wyprawy krzyżowej w 1147. Napisał regułę templariuszy, zakonu powołanego w 1118 r. do ochrony pielgrzymów od napadów i stania na straży Grobu Chrystusa. Zmarł w roku 1153. Papież Pius VIII w 1830 roku ogłosił Bernarda Doktorem Kościoła. Kościół wspomina postać tego świętego w liturgii 20 sierpnia.

Na popularność i wpływ jaki wywierał Bernard złożyły się: sława jego świętości, autorytet reformatora religijnego, oraz piękno stylu. Jego spuścizna teologiczna jest w zasadzie zapisem nauk i kazań wygłaszanych przez Bernarda wobec zakonnych współbraci (w kapitularzu opactwa w Clairvaux słuchało go prawie pięciuset mnichów). Spośród wielu dzieł trzeba wymienić: Komentarz do Pieśni nad Pieśniami; ważną Apologię, poświęconą obronie reformy cystersów przed zastrzeżeniami mnichów skupionych wokół Cluny; wreszcie doniosłe pisma mające na celu reformę duchowieństwa, kurii rzymskiej i papiestwa, m. in. list O obyczajach i obowiązku biskupów. Napisał również kilka dzieł o charakterze dogmatycznym, na przykład Tractatus de erroribus Abelardi i De baptismo aliisque quaestionibus, które jest odpowiedzią adresowaną do Hugona od Świętego Wiktora.


Św. Bernard z Clairvaux - Służebnica Pańska - wzór pokory

Fragmenty kazania o Matce Bożej



(...) Oto - powiada - służebnica Pańska, niechaj mi się stanie według słowa twego. Zawsze z łaską Boską zwykła chodzić w parze cnota pokory. Albowiem Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje (Jk 4, 6). Pokornie zatem odpowiada Maryja, bo chce przygotować siedzibę łasce. Otom - powiada - służebnica Pańska. Gdzie jest pokora tak wzniosła, że nie umiejąc zrzec się zaszczytów, nie potrafi szczycić się chwałą? Na Matkę Bożą zostaje wybraną, a służebnicą się mieni. Zaprawdę niezwykłej to pokory oznaka - nawet wobec tak wielkiej chwały nie zapomnieć o pokorze!

Nic wielkiego być pokornym w upośledzeniu; ale wielka i zgoła rzadka to cnota - pokora wśród zaszczytów. Gdyby za Bożym dopuszczeniem, nasłanym za moje grzechy lub za grzechy podwładnych, Kościół zwiedziony moją obłudą, wyniósł był mnie lichego człeczynę do jakiegoś choćby podrzędnego stanowiska, czyżbym, zapomniawszy natychmiast kim byłem, nie zaczął poczytywać siebie za tego, za kogo poczytywaliby mnie inni? Wierzę pogłosce, a nie uważam na sumienie; przypisując zaś nie zaszczyty cnotom, ale cnoty zaszczytom, uważam siebie za tym świętszego, im wyżej jestem postawiony. (...)

Ale widzę i to - nad czym więcej boleję - że niektórzy, wzgardziwszy przepychem światowym, w szkole pokory większej nauczyli się pychy, pod skrzydłami cichego i pokornego Mistrza jeszcze więcej się wynoszą i stają się bardziej niecierpliwymi za klauzurą, aniżeli byli w świecie.(...)

I innych widzę - na co niepodobna patrzeć bez bólu - którzy po zaciągnięciu się do wojska Chrystusowego, znowu w świeckie wikłają się sprawy, znowu się pogrążają w ziemskich namiętnościach: z wielkim staraniem wznoszą mury, a zaniedbują obyczaje.(...)

Żołnierze Chrystusowi, nie przestrzegając nawet stroju zakonnego, starają się szat używać dla ozdoby, nie zaś dla obrony. Tacy zamiast gotować się do walki z potęgą zła i podnosić znamię ubóstwa - którego wrogowie bardzo się boją - w miękkości szat wywieszają raczej godło pokoju, bezbronnie oddając się wrogom i nie przelewając krwi.(...)

Posłuchajmy zatem wszyscy, ilu tylko nas takich jest, co odpowiada Ta, która acz została obrana na Matkę Boga, nie zapominała wszakże o pokorze. Oto - powiada - służebnica Pańska, niechaj mi się stanie według słowa twego. Niechaj się stanie - to znak pragnienia, nie zaś wątpliwości znamię. Słowy tymi (...) Maryja chce raczej wyrazić uczucia pragnienia, aniżeli zwyczajem wątpiącego pytać o skutek. Nic też nie stoi na przeszkodzie, abyśmy w wyrażeniu "Niech się stanie" upatrywali słowa modlitwy. Nikt nie modli się o to, w co nie wierzy i czego nie oczekuje. Bóg chce, ażeby u Niego proszono i o to, co przyobiecał. I może dlatego to, co dać postanowił, naprzód obiecuje, ażeby obietnica wzbudziła pobożność i aby to, czego darmo udzielić zamierza, stało się zasługą modlitwy pobożnej. (...)

Źródło: opoka.org.pl, PiotrSkarga.pl
Interesujący artykuł?