Numer 41 (lipiec/sierpień 2008 r.)
Zaśnięcie i Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

Zbliżała się chwila zaśnięcia Maryi, więc wszyscy Apostołowie zebrali się w Jej sypialni na pożegnanie; ścianę przednią sypialni usunięto. Apostołowie ubrani byli w długie szaty przepasane szerokimi pasami. Uczniowie i święte niewiasty zebrali się w przedniej komnacie. Maryja siedziała na posłaniu; Apostołowie przystępowali kolejno i klękali przy łożu, a Najświętsza Panna modliła się nad każdym i błogosławiła go, wkładając nań ręce złożone na krzyż. Tak samo błogosławiła uczniów i niewiasty. (…) Po udzieleniu błogosławieństwa Maryja przemówiła do wszystkich, spełniając polecenie Jezusa, dane Jej w Betanii. Janowi dała Maryja rozporządzenie, co do pogrzebania Jej zwłok.(…)

Otworzono potem miejsce modlitwy i ustawiono w nim ołtarz (…) Na ołtarzu postawiono płonące świece, a Piotr przystąpił do odprawiania Mszy Świętej (…) Przez całą Mszę Maryja siedziała na posłaniu. Piotr był ubrany w albę, palium, mieniące się barwą czerwoną i białą, i swój wielki płaszcz. (…) Piotr zaniósł Maryi Najświętszy Sakrament w owym krzyżu o pięciu schowkach. Jan niósł za nim na czaszy kielich z Krwią Przenajświętszą. (…)

Tadeusz niósł przed nim małą kadzielnicę. Najpierw Piotr udzielił Najświętszej Pannie Sakramentu Ostatniego Namaszczenia w podobny sposób, jak to się odbywa teraz. Następnie podał Jej Komunię Świętą, którą Maryja spożyła wyprostowana, jednak zaraz potem opadła na poduszkę. Po krótkiej modlitwie odmówionej przez Apostołów, podniosła się znowu, by przyjąć Krew Przenajświętszą z kielicha podanego Jej przez Jana.

Po Komunii Maryja już nic nie mówiła. Leżała spokojnie, zwróciwszy oczy w górę. Twarz Jej była uśmiechnięta i kwitnąca, jak za czasów młodości. Wtedy ujrzałam cudowne zjawisko. Znikła mi z oczu powała sypialni, lampa zdawała mi się wisieć wolno w powietrzu, szeroka struga światła unosiła się od ciała Maryi w górę ku niebiańskiej Jerozolimie, ku tronowi Trójcy Przenajświętszej. Po obu bokach tej smugi widać było świetliste obłoczki, spośród których przezierały twarze aniołów. Maryja wzniosła z utęsknieniem ręce ku tej niebiańskiej Jerozolimie, ciało Jej uniosło się wraz z całym okryciem, ponad posłanie, z ciała zaś zdawała się występować dusza w świetlistej postaci wyciągającej ręce w górę. Dwa chóry aniołów złączyły się w jedno pod tą postacią i uniosły Ją ze sobą w górę, oddzielając od ciała, które martwe już opadło na posłanie z rękoma skrzyżowanymi na piersiach. Naprzeciw duszy Maryi wyszło mnóstwo dusz świętych, między którymi poznałam duszę Józefa, Anny, Joachima, Jana Chrzciciela, Zachariasza i Elżbiety. W ich orszaku uniosła się dusza Maryi ku swemu Boskiemu Synowi, którego rany błyszczały jeszcze wspanialszym światłem niż blask Go otaczający. On zaś przyjął Ją radośnie i oddał Jej zaraz berło władzy nad całym kręgiem ziemskim. Równocześnie ku swej wielkiej radości ujrzałam, że wielka liczba dusz uwolnionych z czyśćca spieszyła za Maryją do Nieba. Dowiedziałam się zaraz, że corocznie w święto Wniebowzięcia Najświętszej Panny wielu Jej czcicieli zostanie uwolnionych od mąk czyśćcowych. Piotr i Jan także musieli widzieć tę chwałę i triumf najświętszej duszy Maryi, bo stali zapatrzeni w niebo, podczas gdy inni Apostołowie klęczeli pochyleni ku ziemi, podobnie jak uczniowie i niewiasty. Ciało Najświętszej Panny spoczywało na posłaniu, otoczone blaskiem; oczy były zamknięte, ręce złożone na krzyż na piersiach. Maryja zmarła o godzinie dziewiątej według rachuby żydowskiej, podobnie jak Jezus na krzyżu.
Przekonawszy się, że Maryja rzeczywiście umarła, niewiasty nakryły święte zwłoki całunem. (…)

Andrzej i Maciej zajęli się zaraz przygotowaniem grobu. Wybrano do tego ową grotę, w której Maryja i Jan urządzili stację [drogi krzyżowej] grobu Chrystusa. (…) 

Przybywszy przed grotę, Apostołowie postawili mary na ziemi. Czterech Apostołów wniosło trumnę do wnętrza i postawili ją w zagłębieniu grobowca, potem wszyscy wchodzili pojedynczo do groty, klękali przed świętymi zwłokami i modlili się krótko oddając cześć i żegnając się z nimi.(…)

Zaraz tej samej nocy po pogrzebie nastąpiło cudowne Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. W nocy Apostołowie i święte niewiasty modlili się i śpiewali psalmy w ogródku przed grotą. Wtem opuściła się z góry na grotę szeroko smuga świetlana, a w niej w trzech kołach trzy chóry aniołów, w środku zaś nich jaśniejąca dusza Najświętszej Panny. Przed Nią szedł Jej Boski Syn z jaśniejącymi znakami ran na rękach i nogach. (…) Wewnątrz groty głowę Najświętszej Maryi Panny otaczał jakby wieńcem chór duchów błogosławionych. (…) Cudowne zjawisko zniżało się nad grotę, stając się coraz wyraźniejsze, a od niego ciągnął się szlak świetlisty aż ku niebieskiej Jerozolimie. Najświętsza dusza Maryi, minąwszy Jezusa, przeniknęła przez skałę do grobu i wzniosła się zaraz na powrót wraz ze swoim świętym ciałem, przemienionym już i jaśniejącym, po czym cały ten niebiański, cudowny orszak uniósł się w górę ku niebieskiej Jerozolimie w przybytki wiecznej szczęśliwości.*

* Anna Katarzyna Emmerich, Życie Najświętszej Maryi Panny, Poznań 2004, s. 267 – 274.