Numer 46 (maj/czerwiec 2009 r.)
Manifestacja prawdziwej religii

Oto procesja w uroczystość Bożego Ciała w małej wiosce. Geniusz malarza porywa nas umiejętnością odzwierciedlenia w sposób szczególny skupienia, uwielbienia i ducha adoracji wszystkich uczestników tej uroczystości. Uderza zwłaszcza odświętność, ale zarazem skromność ubiorów, która niestety dzisiaj już prawie nie istnieje...

Spójrzmy jednak na obraz. Znaczące postacie wioski obecne są w centrum wydarzeń, zaś wybrani trzymają baldachim, pod którym niesiony jest Najświętszy Sakrament. Wszyscy z największą pokorą klęczą przed Panem Jezusem, który wszystkim błogosławi. Dziewczęta w białych sukniach noszą z wielkim nabożeństwem figurę Matki Najświętszej przyozdobioną kwiatami. Wszystko na tym obrazie staje się prawdziwą ucztą dla poszukujących sacrum oczu.

Jakże ta scena kontrastuje z panoszącą się w naszych dniach fałszywą ideą, że wiara należy wyłącznie do sfery prywatności i nie należy jej manifestować publicznie. W rzeczywistości, jak uczy Kościół katolicki, społeczeństwo winno publicznie oddawać cześć Panu Bogu, zaś prawdziwa religia jest potężnym i niezbędnym czynnikiem dla budowania i udoskonalania cywilizacji we właściwym tego słowa znaczeniu. Ta prawdziwa religia manifestuje się również w kulturze ludowej.

Kościół uczy nas, że wraz z przyjściem na ten świat obarczeni jesteśmy niszczącymi skutkami grzechu pierworodnego. Pewien znany działacz katolicki mawiał, że w głębi serca każdej osoby śpi wąż i musimy się starać, aby się nie obudził i nie zaczął podsycać naszych nałogów i przywar, co może doprowadzić do ogromnych spustoszeń tak duchowych, jak i materialnych. Jesteśmy przekonani, że zgodzisz się z nami Drogi Czytelniku, iż takie uroczystości, jak przedstawiona na tym obrazie, stanowią potężną zachętę do praktykowania cnót, które mogą stłumić w naszych duszach złe skłonności i że uroczystości podobne do tych wspomagają formację nie tylko dobrych katolików, ale i dobrych patriotów.

Leonard Przybysz