Błękitny generał

2009-11-10 00:00:00
Błękitny generał

Józef Haller urodził się w Jurczycach pod Krakowem, w starej patrycjuszowskiej rodzinie o tradycjach niepodległościowych. Z myślą o nowej walce o wolność Ojczyzny udał się do wyższej realnej szkoły wojskowej w Hranicach (Maehrisch-Weisskirchen), a następnie do akademii wojskowej w Wiedniu na wydział artylerii. W latach 1895-1912 służył w 11. pułku artylerii we Lwowie. W 1912 r. porzucił na dwa lata służbę wojskową i poświęcił się pracy kulturalno-społecznej, a w szczególności ruchowi sokolemu i skautowemu. Jego uczestnictwo w ścisłym gronie naczelnictwa skautingu zaowocowało ideą spolszczenia ruchu i przekształcenia go w harcerstwo, mające zaszczepić młodzieży patriotyczną gotowość do walki o wolność ojczyzny.

Po wybuchu I wojny światowej Haller był głównym organizatorem legionu wschodniego, powstającego we Lwowie przez mobilizację drużyn sokolich, bartoszowych i części drużyn strzeleckich. Pełnił funkcję dowódcy 3. pułku piechoty legionów polskich. W lipcu 1916 r. został dowódcą  całej 2 Brygady Legionów Polskich. 15 lutego 1918, protestując przeciwko postanowieniom traktatu brzeskiego, wraz z podległymi mu oddziałami przebił się przez front austriacko-rosyjski pod Rarańczą i połączył się z polskimi formacjami w Rosji. Następnie dowodził 5. dywizją strzelców, a wkrótce całym II Korpusem. Po bitwie kaniowskiej, w której  podległe mu wojsko zostało rozbite, Haller przedostał się do Kijowa i do Moskwy, gdzie stanął na czele polskiej komisji wojskowej.

Po przedostaniu się do Francji (1918) na polecenie Komitetu Narodowego organizował armię polską (tzw. błękitną). W 1919 r. przybył do Polski na czele 100-tysięcznej armii, która weszła w skład sił zbrojnych odrodzonej Rzeczypospolitej. Wojsko Hallera wkrótce zostało skierowane na front polsko-ukraiński.

W czerwcu 1919 r. Hallerowi zostało powieżone dowodzenie siłami osłaniającymi południową Polskę przed realnym zagrożeniem ze strony Niemiec (Front Południowo-Zachodni), a potem objęcie w posiadanie Pomorza i symboliczne zaślubienie Polski z Bałtykiem (1920).

W 1920 r. przyjął funkcję generalnego inspektora Armii Ochotniczej i został członkiem Rady Ochrony Państwa. W latach 1922-27 był przedstawicielem chrześcijańskiej demokracji w Sejmie. Po zamachu majowym został zwolniony ze służby wojskowej i przeniesiony w stan spoczynku. W 1933 r. odbył podróż do Stanów Zjednoczonych z misją udzielenia pomocy weteranom i inwalidom "błękitnej armii".

Po wybuchu II wojny światowej przez Rumunię przedostał się do Francji. Oddał się do dyspozycji tworzącego się rządu gen. Wł. Sikorskiego. Wszedł w jego skład jako minister bez teki. Ponownie udał się do Ameryki, by zelektryzować Polonię amerykańską do nowej walki o ocalenie Ojczyzny. Po demobilizacji osiedlił się na stałe w Londynie. Umarł jako wygnaniec, legendarny "błękitny generał", serdeczny rycerz niepodległości. Jego prochy wróciły 23 kwietnia 1993 r. do Polski i spoczęły na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Wiara i pobożność


Od najmłodszych lat Józef Haller był wychowywany w duchu pobożności i miłości do ojczyzny. Już jako dziecko uczęszczał wraz ze swoimi rodzicami na pielgrzymki do Kalwarii Zebrzydowskiej. Zostały mu "w pamięci (...) barwne pielgrzymki podążające ze śpiewem, z feretronami i sztandarami (...) aby 15 sierpnia w święto Wniebowzięcia NMP wziąć udział w wielkim odpuście". Nigdy nie odwrócił się od wpojonych mu w domu zasad chrześcijańskich. Z dzieciństwa pozostała w nim cześć do Maryi.

Jego wiara nie była zawieszona w próżni. Chętnie kontaktował się z kapłanami, szukając w nich duchowego wsparcia i dyskutując z nimi na różne tematy. "Z przyjemnością wspominam tę cenną dla mnie przyjaźń, którą znalazłem u tych światłych księży z Towarzystwa Jezusowego, którzy mi tyle przyjaźni okazali na tym towarzyskim bezludziu. (...) Przełożonym księży jezuitów był wówczas niezapomniany, prawdziwy ojciec w całym tego słowa znaczeniu, rozumiejący aspiracje młodych i pierwszorzędny znawca dusz, ks. Skołydycki, kulejący staruszek o bardzo żywych ruchach i płomiennym wzroku. Nie dziwię się, że był prawdziwie przez wszystkich kochany, a obok niego pater spiritualis [ojciec duchowny] nadzwyczaj poważny o wyglądzie surowym, ale o dobrym sercu i rozumiejący młodych".


To wszystko wpłynęło wybitnie na jego charakter i postawę moralną w stosunku do służby wojskowej. W jednym z rozkazów tak się wypowiedział na temat służby kapelanów wojskowych: "Korzystnym jest zadanie i powołanie kapelana w wojsku. Od zrozumienia tego zadania i patriotyzmu kapelanów zależy w dużej mierze stan psychiczny wojska, o który w czasach wojny więcej niż kiedykolwiek dbać należy, gdyż tylko siła moralna, popierająca siłę fizyczną, decyduje o zwycięstwie. Kapelani winni wytężać wszystkie swoje siły i uzdolnienia, by postawić stan moralny żołnierza na odpowiedniej wysokości".

Haller ufał we wszystkim Bogu bezgranicznie. Polecał Mu szczególnie sprawy ojczyzny. "W Cleveland po moim przemówieniu, w którym opisałem klęskę Polski, wybuchły szlochy, a ja zakończyłem: Polska nie upadła, tylko klęczy modląc się do miłosierdzia Bożego...". Wierzył, że Bóg sprawi, iż uda się wyzwolić ojczyznę nawet z garstką żołnierzy, podobnie jak Gedeonowi, który zwyciężył wrogów Izraela. Bardzo chętnie odwiedzał też miejsca święte - był w Padwie, w Niepokalanowie, z radością udał się na prywatną audiencję do Ojca Świętego.

[...]

Moralność

Wychowanie w domu owocowało w życiu gen. Hallera. Słowa ojca wypowiedziane przed śmiercią: "Pamiętaj zawsze postępować pomału i rozważnie", utkwiły głęboko w jego pamięci. Istotnie, rozwaga była jedną z głównych cech moralnych generała, a widząc jej brak u swoich podwładnych, szybko reagował. Z całą mocą dbał o wychowanie ludzi w duchu wartości nieprzemijających, a więc duchowych i moralnych. "Wówczas - jak mówił - nie będą potrzebne żadne slogany ani kruche podpórki, które się określało w formie tzw. honoru oficerskiego czy honoru munduru".

Generał wziął sobie głęboko do serca słowa papieża: Należy współpracować, podporządkowując się dyscyplinie. Reagował na brak subordynacji. "W Jaśle (...) przed południem zostałem zaalarmowany, że w budynku sokolim zaszła jakaś bójka między legionistami. (...) Zastałem młodego lekarza z obnażonym szabliskiem, stojącego naprzeciw drugiego, jeszcze młodszego legionisty, podskakującego również z szablą w ręku. (...) Wyciągnąwszy także szablę, wytrąciłem im broń i w krótkich, jędrnych wyrazach kazałem im się pogodzić".

Gen. Haller cenił koleżeństwo, czego wielokrotnie dawał dowody swoją postawą. Pewnego dnia miał miejsce przykry incydent. Jeden z oficerów, po wypiciu kilku kieliszków wina z młodszym żołnierzem, zrugał go, gdy ten odezwał się do niego po nazwisku. Po tym zajściu "zaraz rano zameldowałem dowódcy pułku zajście, a na jego pytanie, jak można by zaradzić takim zajściom, zwróciłem uwagę na bardzo nieodpowiednie zachowanie się starszych oficerów, którzy ciągną młodszych do kawiarni i winiarni, a potem postępują niekoleżeńsko i niepedagogicznie".

Kolejną cechą generała była uczciwość. Podczas gdy oddziały armii austriackiej rekwirowały, co tylko się dało, grabiąc w ten sposób okoliczną ludność, Haller wyznaczył cenę za rzeczy zarekwirowane przez wojsko polskie, by nie krzywdzić i tak już biednej ludności cywilnej. Nigdy nie bał się postępować wbrew utartym kanonom, jeśli tylko czuł, że kanony te były złe. Świadczy o tym choćby przekonanie o własnej winie i poczucie grzechu, o czym pisze w swoich Pamiętnikach, wspominając pojedynek, choć pojedynki były czymś normalnym w honorowym kodeksie oficera.

Sylwetka gen. Hallera wybija się spośród wielu postaci noszących polski mundur. Swoim życiem i swoim wojskiem pokazał, że żadna armia nie przetrwa, nie odniesie zwycięstwa, jeśli jej wódz nie będzie dbał o najwyższe wartości moralne i duchowe.

Na podstawie tekstu o. Jerzego Szyrana - www.ralf.franciszkanie.pl
Klub Polonia Christiana w Krakowie zaprasza na spotkanie z ks. prof. Piotrem Roszakiem, które odbędzie się 12 lutego w kawiarni chrześcijańskiej „Pola Dialogu” przy ul. Stradomskiej 6 w Krakowie (obok Kościoła Misjonarzy Nawrócenia św. Pawła).
W czasach, gdy Wielki Post coraz częściej bywa jedynie tradycją, pojawia się narzędzie, które potrafi obudzić serce i przywrócić sens duchowej drogi. „Wielkopostne wyzwanie” — wyjątkowa zdrapka duchowa — prowadzi każdego dnia do głębszego spotkania z Bogiem, łącząc nowoczesną formę z pięknem katolickiej tradycji. To propozycja dla tych, którzy chcą przeżyć ten święty czas naprawdę, a nie tylko symbolicznie.
Twój Anioł Stróż czeka na Ciebie – weź udział w naszej kampanii „Aniele Stróżu, czuwaj nade mną!” i powierz się opiece swojego niezawodnego opiekuna. Odbierz poświęcone przez kapłana obrazki z jego wizerunkiem oraz broszurę z kartą na podziękowania i prośby. Aby wziąć udział w tej ogólnopolskiej akcji zadzwoń do nas pod numer 12 423 44 23 lub wypełnij krótki formularz na stronie www.aniolstroz.org.
Przedstawiciele Stowarzyszenia im. Ks. Piotra Skargi złożyli wieńce pod pomnikiem oraz przy sarkofagu Sługi Bożego Księdza Piotra Skargi. Stało się to 2 lutego 2026 rok – w 490. Rocznicę urodzin Kaznodziei Narodu Polskiego. W uroczystości udział wziął ks. prof. Jan Machniak, proboszcz parafii Wszystkich Świętych.
Chrzest, Pierwsza Komunia Święta, bierzmowanie, zawarcie małżeństwa – może w tym roku czeka nas jedna lub więcej z tych uroczystości… Warto dobrze się do nich przygotować i już zawczasu zadbać o odpowiedni upominek, który wręczymy w tym wyjątkowym dniu osobie przyjmującej taki sakrament. Aby otrzymać go od nas wystarczy wypełnić prosty formularz na stronie www.TradycyjneSakramenty.pl lub zadzwonić pod numer 12 423 44 23.