Bitwa Warszawska 1920. Zwycięstwo ducha i wiary

2023-08-15 00:00:00
Bitwa Warszawska 1920. Zwycięstwo ducha i wiary

103 lata temu w Bitwie Warszawskiej, w której odradzająca się Rzeczpospolita pokonała nawałę bolszewicką, ważyły się losy Polski, Europy, a może i świata. W starciu Wojska Polskiego z ateistyczną Armią Czerwoną okazało się, że do zwycięstwa nie wystarcza masa żołnierska, rzucona przez bolszewików przeciw naszej Ojczyźnie. Nasi ojcowie wygrali z przeważającymi siłami czerwonoarmistów dzięki swojemu patriotyzmowi i wierze, której przykłady dawali duchowni.

 

Fakt zaliczenia przez Edgara Vincenta D’Abernona, brytyjskiego dyplomatę, pisarza i polityka, Bitwy Warszawskiej jako osiemnastej najważniejszej i przełomowej w dziejach świata bitwy był trafną oceną znaczenia zwycięstwa Polaków nad siłami wystawionymi przez Rosyjską Federacyjną Socjalistyczną Republikę Radziecką oraz Ukraińską Socjalistyczną Republikę Radziecką. Zastopowanie na 21 lat bolszewickiego marszu w głąb Europy dało cywilizowanemu światu czas na poznanie zagrożeń, jakie niesie zgubna ideologia totalitaryzmu komunistycznego.

 

Mobilizacja duchowa i pomoc Węgrów

 

Trwającej kilkanaście dni (13–25 sierpnia 1920 roku )operacji wojskowej, podobnie jak całej wojnie polsko – bolszewickiej, towarzyszyła materialna i duchowa mobilizacja całego narodu. Wielką rolę w umacnianiu ducha żołnierzy i ludności cywilnej odegrali duchowni, wzmacniający polskie społeczeństwo, które obawiało się tego, co mogłaby przynieść na bagnetach Armia Czerwona. Elity polityczne Zachodu nie zdawały sobie wówczas jeszcze w pełni sprawy z tego, jakie konsekwencje dla Europy i świata przyniosłaby wygrana żołdaków Lenina.

Polska w tej trudnej sytuacji uzyskała pomoc od bratanków – Węgrów. 8 lipca 1920 r. Minister Obrony Węgier, István Sréter, wydał polecenie przekazania Polsce zapasów amunicji należących do armii węgierskiej. Rząd premiera Pála Telekiego na własny koszt dostarczył nad Wisłę miliony naboi do karabinów, kilkanaście tysięcy pocisków artyleryjskich i karabinów oraz kilkaset kuchni polowych. Niedługo przed Bitwą Warszawską, w lipcu 1920 roku, przeszło przez Węgry ok. 400 transportów z pomocą wojskową z zachodniej Europy. 12 sierpnia 1920 r., a więc w przeddzień walk o Warszawę, Węgrzy przesłali koleją 22 mln naboi do karabinów systemu „Mausera”.

Natarcie hord bolszewickich i trudna sytuacja wewnętrzna wydawały się jednoznacznie wskazywać wygranego bitwy o przyszłość Europy. Obok pełnej mobilizacji na rzecz Wojska Polskiego trwała w całym kraju wielka kampania modlitewna. W świątyniach w Polsce odprawiane były nabożeństwa, w których proszono o ratunek przed komunistyczną nawałą. Na Jasnej Górze Episkopat Polski kierował swoje prośby do Królowej Polski. Ludzie wierzący w Bogu pokładali nadzieję na obronę przez sowietami.

 

Kapłan niezłomny przepowiedział zwycięstwo

 

Rolę kapłanów w tym niemal beznadziejnym dla Rzeczpospolitej położeniu symbolizuje postać duchownego – bohatera Bitwy Warszawskiej, księdza Ignacego Jana Skorupki. Ten młody, 27-letni duchowny dał najpiękniejsze świadectwo miłości do Boga i Ojczyzny w czasie walk pod Warszawą latem 1920 roku. Okoliczności jego śmierci i relacje o wykazanym bohaterstwie tak opisywał Waldemar Kowalski na portalu „Dzieje.pl”:

Ks. Skorupka wraz ze swym oddziałem stacjonował na warszawskiej Pradze. Późnym wieczorem 13 sierpnia, wyruszył z koszar na front - przez Ząbki i Rembertów przedostał się do Ossowa pod Wołominem. W nocy nieprzyjaciel był już pod wsią. 14 sierpnia, w czasie jednego z kontrataków na pozycje wroga, duchowny włączył się do boju. Niedługo później, po bohaterskiej śmierci, ks. Skorupka był już postacią legendarną.

Według relacji świadków, młody, 27-letni kapelan zagrzewał do boju współtowarzyszy. „W bitwie pod Ossowem młodociany żołnierz nie wytrzymał ataku i zaczął się cofać. Cofali się oficerowie i dowódca pułku. wtedy ks. Skorupka zebrał koło siebie kilkunastu chłopców i z nimi poszedł naprzód. Widząc cofającego się dowódcę pułku, krzyknął do niego: +Panie pułkowniku, naprzód!+. +A ksiądz?+, zapytał pułkownik. +Panie pułkowniku, za mną!+. +Chłopcy za mną!”. Poszli naprzód. Wielu poległo; padł rażony granatem i ks. Skorupka” – pisał kard. Kakowski, który – jak podkreślił - po bitwie zbierał relacje u rannych pod Ossowem. W rzeczywistości kapelan zginął od postrzału w głowę. Przed pójściem do boju nałożył na szyję stułę. W zależności od przekazów, mógł mieć na sobie także komżę lub żołnierski płacz.

Wiele relacji wskazuje, że dzierżył w ręce krzyż. Tak też utrwalił jego ostatnie chwile dwukrotnie Jerzy Kossak, autor obrazów: „Śmierć ks. Ignacego Skorupki” oraz „Cud nad Wisłą”. W obu przedstawieniach ksiądz jest centralną postacią w walce. (...) Śmierć księdza, jak rozgłaszał Kościół, zapowiadała przełom w całej batalii i stała się istotnym elementem kształtowania mitu „Cudu nad Wisłą”. Powoływano się przy tym na prorocze słowa, jakie 27-letni duchowny miał wypowiedzieć w czasie mszy, którą odprawił w Ząbkach – zmierzając do Ossowa. „Czekają nas jeszcze ciężkie ofiary, ale niezadługo – do piętnastego, w dzień Naszej królowej, losy odwrócą się w naszą stronę” – mówił według części relacji ks. Skorupka. Jego legenda szybko zaczęła żyć własnym życiem. Dość wspomnieć, że po 14 sierpnia wzdłuż wielu warszawskich ulic rozlepiano ulotki wspominające bohaterskiego duchownego, które miały zagrzewać Polaków do wytrwałości i oporu.   

 

Patronka Warszawy

 

Następnego dnia, 15 sierpnia 1920 roku „w dzień Naszej królowej”, tak jak zapowiedział ksiądz Ignacy Skorupka, doszło do przełomowego starcia Wojska Polskiego z bolszewikami. Pomoc Matki Bożej była faktem, którego znaczenie dla rozstrzygnięcia Bitwy Warszawskiej umniejszali piłsudczycy w okresie międzywojennym. Wiemy jednak, że ukazywanie cudu nad Wisłą wyłącznie w kategoriach militarnych i geniuszy dowódczych, jakie miało miejsce zarówno w okresie międzywojennym, jak i w czasach PRL, jest zaprzeczeniem sytuacji z lata 1920 roku. Obrana w XVII wieku za Patronkę Warszawy Matka Boża Łaskawa wówczas ochroniła stolicę przed chorobami i „morowym powietrzem”, a w 1920 roku ocaliła Warszawę i Polskę przez zarazą komunistyczną.

Matka Boża Łaskawa pojawiła się 15 sierpnia 1920 roku, w dniu decydującej bitwy o stolicę, na niebie. Widzący Matkę Bożą ateiści z czerwoną gwiazdą na czapce w panice porzucali broń i uciekali z pola walki a na zapleczu frontu opowiadali innym czerwonoarmistom o nadprzyrodzonym zjawisku. Ukazanie się Matki Bożej bezbożnym bolszewikom przyniosło niespodziewany efekt. Panika w szeregach Armii Czerwonej wynikała z doświadczenia zjawiska, jakie nie mieściło się w głowach ateistów – komunistów, wynikała z niezrozumienia obecności Najświętszej Maryi Panny, której istnieniu przeczyli komunistyczni doktrynerzy.

 

Bóg i Ojczyzna

 

Dzisiaj, gdy nadal trwa walka cywilizacyjna, gdy przeciw Kościołowi i jego wiernym wystawiane są widzialne i niewidzialne bezbożne „armie”, przypominajmy piękne świadectwa wiary naszych ojców i duchownych, którzy w najtrudniejszych sytuacjach potrafili stanąć mężnie w walce o Boga i Ojczyznę. Tak jak ksiądz Ignacy Skorupka, doceniony przez dowódcę batalionu podczas Bitwy Warszawskiej, podporucznika Słowikowskiego słowami: „Noc z 14 na 15 sierpnia spędziłem razem z ochotnikami w okopach, by dać przykład, iż oficer dzieli wszystkie trudy i znoje wojenne. Gdy w nocnej ciszy rozmyślałem nad ciężkim bojem i nad całością wydarzeń dnia, doszedłem do przekonania, iż zwycięstwo zawdzięczamy przede wszystkim wielkiej i ofiarnej pracy ks. Skorupki, który zaszczepił w sercach ochotników wiarę w zwycięstwo i pomoc Boską. Czyż to nie silna wiara trzymała ich i kazała walczyć do upadłego? Słabo wyszkoleni, nie umiejący strzelać ani walczyć bagnetem, szli do szturmu jak starzy żołnierze. Ojcem duchowym zwycięstwa był kapelan. Nigdzie nie wspomniano, że to on wpajał w serca ochotników wiarę w nasze zwycięstwo, wiarę w pomoc Najświętszej Maryi Panny. Że to on głosił, iż dzień 15 sierpnia, dzień święta Wniebowzięcia, będzie dniem naszego zwycięstwa. Czy nie spełniło się to, w co wierząc święcie, przepowiadał? Odszedł w przeddzień naszego wielkiego zwycięstwa”.

 

piotrskarga.pl; grafika: obraz „Cud nad Wisłą” Jerzego Kossaka

Klub „Polonia Christiana” zaprasza na spotkanie ze współtwórcą i obecnym prezesem Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris - mecenasem Jerzym Kwaśniewskim. Już w czwartek 7 marca będziemy mówić o zagrożeniach jakie niesie ze sobą federalizacja Unii Europejskiej i nacisk zewnętrznych sił na Polskę. Czy nasze społeczeństwo jest gotowe, by stawić im czoła?
9 października 1977 roku papież Paweł VI kanonizował ojca Szarbela, zmarłego w Wigilię 1898 roku duchownego maronickiego, mnicha i pustelnika, świętego Kościoła Katolickiego, znanego z licznych uzdrowień. Na czterech spotkaniach prowadzonych w obecności relikwii św. Szarbela, o życiu świętego opowie działacz katolicki Jacek Kotula.
Nasz Klub w Jarosławiu, wraz ze Stowarzyszeniem „Nasza Bezpieczna Przyszłość”, organizuje ciekawe wydarzenie! Przywracamy pamięć o wielkim biskupie, Polaku i patriocie - abp. Zbigniewie Szczęsnym Felińskim. Warto, przyjść, posłuchać i podyskutować o tej postaci oraz podobnych do niego wzorach świętości i polskości, i to w dodatku w obecności relikwii świętego hierarchy.
Klub „Polonia Christiana” w Warszawie powraca z kolejnym ciekawym wykładem. Zapraszamy na spotkanie z prof. Robertem Ptaszkiem (KUL), zatytułowane: „Fideizm. Groźne konsekwencje wiary bez rozumu”. Z wybitnym znawcą filozofii, wielokrotnym gościem naszych Klubów i konferencji spotkamy się - w nowej lokalizacji - już w środę 28 lutego.
Nasze środowisko w Szczecinie, po niezwykle udanych zeszłorocznych spotkaniach w ramach „klubowego” cyklu, powraca z nowym zaproszeniem, związanym z pewną nowością wydawniczą na rynku książek katolickich. Szczeciński Klub "Polonia Christiana" zaprasza bowiem na spotkanie z ks. dr. Romanem Piwowarczykiem, zatytułowane tak jak jego odkrywcza publikacja: „Arka Noego odnaleziona”.