Barbarzyńskie zwyczaje brazylijskich Indian
2008-02-27

Amale to czteroletni chłopiec. W czwartek 12 lutego jak wiele innych dzieci poszedł po raz pierwszy do brazylijskiej szkoły. Jest Indianinem wywodzącym się z plemienia Kamiura z Mato Grosso. Amale przyciąga uwagę innych dzieci ponieważ jako jedyny nie ma mundurka i tornistra. Jednak odstaje on od reszty ze znacznie poważniejszego powodu. Mały Indianin jest w rzeczywistości chłopcem, który ocalał, choć zgodnie z tradycją plemienną, był skazany na śmierć. Portal LifesiteNews.com przytacza za brazylijskim magazynem „ISTOE” wstrząsającą historię o ludobójstwie noworodków, praktykowanym wśród niektórych plemion Indian, zamieszkujących terytorium Brazylii.


Amale tuż po urodzeniu – 21 listopada 2003 r. – został przez swoją matkę Kanui zakopany żywcem. Postąpiła ona zgodnie z rytuałem i normami postępowania właściwymi dla Indian Kamaiuras, które wymagają, aby dzieci niezamężnych matek były żywcem zakopywane. Dwie godziny po ceremonii, w geście sprzeciwu wobec całego plemienia, ciotka chłopca - Kamiru wyruszyła, by odkopać dziecko. Kobieta wspomina, że jego oczy oraz nos były mocno zaczerwienione, i że pierwszy raz zaczął płakać dopiero po ośmiu godzinach. Starsi Indianie są przekonani, że Amale uniknął śmierci, ponieważ przykrywająca chłopca ziemia była wymieszana z dużą ilością liści i patyków, a to umożliwiło dopływ świeżego powietrza.

Dramatyczna historia tego chłopca jest świadectwem ponurej rzeczywistości, która powtarza się w wielu plemionach rozsianych po Brazylii, i na którą przyzwalają urzędnicy z Krajowej Fundacji Indian (FUNAI), organizacji rządowej, która ma udzielać Indianom pomocy. 

– Zanim zaczęłam odkopywać Amale słyszałam płacz trzech innych dzieci
zakopanych tak jak on – powiedziała Kamiru, 36-letnia ciotka chłopca – Próbowałam uratować wszystkich, jednak Amale był jedynym chłopcem, który nie płakał i dzięki temu uszedł z życiem.

FUNAI ukrywa wiele przypadków takich jak ten, jednak śledczy odkryli tego typu praktyki uśmiercania noworodków, przynajmniej w 13 grupach etnicznych, m.in. wśród Indian Ianomamis, Tapirapes i Medihas. Wśród Indian Ianomamis w samym tylko 2004 r. zamordowano 98 dzieci. Kamaiuras, plemię, z którego wywodzą się Amale i Kamiru zabija od 20 do 30 noworodków rocznie.

Motywy uśmiercania dzieci różnią się w zależności od rodzaju plemienia. Na śmierć skazywane są noworodki nie tylko niezamężnych kobiet, lecz także niepełnosprawne fizycznie i upośledzone psychicznie. Niekiedy poświęca się bliźniaki, bo w niektórych plemionach panuje przekonanie, że jedno z bliźniąt reprezentuje dobro, a drugie zło, a ponieważ nie wiadomo, które jest dobre, a które złe, więc poświęca się oboje.

Inne plemiona wierzą, że tylko zwierzęta mogą wydać na świat więcej osobników niż jednego. Są także inne motywy, nawet bardziej błahe jak np. to, że zabija się dzieci, które urodziły się z jakimiś znamionami, ponieważ sądzi się, że mogą one ściągnąć nieszczęście na całe plemię. Rytuały uśmiercania polegają na zakopywaniu żywcem, na duszeniu a nawet wieszaniu dzieci. To matka musi dokonać egzekucji. W niektórych wypadkach może jej pomóc ojciec.

Są Indianie, którzy sprzeciwiają się temu barbarzyństwu. Obecnie w Brazylii jest przynajmniej dziesięcioro dzieci, które zostały skazane na śmierć, a które uniknęły jej dzięki pomocy duchownych z prywatnej organizacji Atini, prowadzonej przez protestanckich misjonarzy i wspieranej przez katolików.

Oficjalna polityka FUNAI polega na odsyłaniu zbiegłych członków plemion do dżungli, co naraża ich życie na niebezpieczeństwo. – To nieprawda, że wśród plemion autochtonicznej ludności Brazylii istnieje większa brutalność i okrucieństwo wobec noworodków, aniżeli pośród całej populacji – stwierdził ostatnio Aloysio Guapindaia, dyrektor FUNAI w sprostowaniu nadesłanym do magazynu „ISTOE”. Zarzucił on również autorowi artykułu, że zbyt powierzchownie potraktował temat i jest uprzedzony do obyczajów autochtonicznej ludności.

Są jednak Indianie, którzy nie godzą się na tego typu obrzędy i oskarżają władze, że nic nie robią, aby im dopomóc. – Nikt z rządu nie pomaga nam w rozwiązaniu tego problemu – skarży się Kamiru. Nagrodą dla niej za gest sprzeciwu wobec praktyk plemiennych jest ten mały chłopiec, który ocalał. Mówi on: - Moja prawdziwa matka nie jest moją matką. Moją mamą jest Kamiru.

Inną Indianką, która postanowiła się sprzeciwić tej okrutnej tradycji jest Juraka z plemienia Kamaiura – z wioski, znajdującej się nieopodal miejsca, z którego pochodzi Amale. Uciekła ona wraz z córką Sheilą, która obecnie ma 9 lat do przytułku znajdującego się niedaleko od miejscowości Granja de Torto (jednej z oficjalnych rezydencji prezydenta Brazylii). Dziecko uzyskało pomoc lekarską w szpitalu Sary Kubitchek. Dziewczynka urodziła się z postępującym zanikiem mięśni, które uniemożliwiło jej chodzenie. Plemię odkryło problem, kiedy nadszedł czas, aby Sheila zaczęła już stawiać pierwsze kroki.

Matka zbiegła zanim nakazano jej postąpić zgodnie z tradycją. – Nie podoba mi się zwyczaj zakopywania dzieci żywcem - mówi Juraka. Lekarze powiedzieli Jurace, że niestety, ale nie są w stanie już więcej nic zrobić. Sheila będzie musiała spędzić resztę życia na wózku inwalidzkim. Jednak kobieta nie zraża się tym i mówi: – Ona jest jedyną osobą na świecie, którą kocham tak bardzo, nawet bardziej niż moje pozostałe dzieci. Matka z dziećmi wracała wielokrotnie do swojego plemienia. Indianie musieli okazać jej szacunek za odwagę, którą się wykazała. Pozostali członkowie plemienia zaczęli także akceptować Sheilę.

- To absurd, aby zamykać oczy na ludobójstwo dzieci pod byle pretekstem – stwierdza Edson Suzuki, dyrektor organizacji Atini.Kultura, która występuje przeciw życiu nie może przetrwać - zaznacza. Suzuki bierze na ręce dziecko o imieniu Hakani z plemienia Surwahas z Amazonii i opowiada: – Ona ma 13 lat. Dziewczynka nie mogła chodzić od urodzenia. Rodzice odmówili zabicia jej. Sami popełnili samobójstwo. Jej starszy brat, obecnie piętnastoletni chłopak próbował ściąć jej głowę maczetą, jednak ona ocalała.

Uśmiercanie noworodków, to destrukcyjna praktyka panująca wśród ludności autochtonicznej – mówi Maira Barreto, prawniczka z uniwersytetu Salamanca w Hiszpanii, która obecnie zbiera materiały do pracy doktorskiej nt. przypadków ludobójstwa. – Najgorsze w tym wszystkim jest to, że FUNAI została zarażona kulturalnym relatywizmem, który uważa ludobójstwo za rzecz normalną – twierdzi Henrique Alfonso, przedstawiciel Partii Pracy z Acre, autor ustawy, która przewiduje karę dla każdego nie-Indianina, który nie udzieli pomocy dziecku, którego życie jest zagrożone.

Źródło: LifeSiteNews.com, AS
Interesujący artykuł?