Sytuacja Kościoła w Chinach. Jak jest naprawdę?
2012-03-05

Prof. Anthony W. Clark, znawca Chin z Whitworth University w USA, mający także swój program w katolickiej telewizji EWTN na temat świętych chińskiego pochodzenia, pisze na łamach "Catholic World Report", że "obecnie Chiny mają najszybciej na świecie rosnącą gospodarkę, najszybciej rozwijające się miasta, drugą najszybciej rosnącą populację i prawdopodobnie najszybciej rozwijającą się liczbę chrześcijan". Zauważa, że kiedy przewodniczący Mao Zedong ogłosił utworzenie Republiki Ludowej w Chinach w 1949 roku, było około czterech milionów chrześcijan. Dziś, 63 lata później, jest już ich około siedemdziesięciu milionów.

Wykładowca, który na łamach CWR będzie co miesiąc pisał o faktycznej sytuacji Kościoła katolickiego w Chińskiej Republice Ludowej zauważa, że pomimo niezwykle trudnej sytuacji katolików i w ogóle Kościoła katolickiego w tym kraju, "wiara tam jest niezwykle silna". Profesor regularnie odwiedza Chiny. Ma tam wielu przyjaciół. Pisze, że być może to jest paradoksalne, ale w kraju pozornie odciętym od Ojca Świętego widział głębsze przywiązanie do niego niż w innym miejscu na świecie. W kraju pozornie podzielonym na dwie wspólnoty widział także większą jedność niż gdzie indziej. Uczony zauważa, że mógłby napisać wiele artykułów na temat cierpienia Kościoła w Chinach, o aresztowaniach wiernych i duchownych, ich torturowaniu i zamykaniu świątyń ale gdyby tylko skupił się na tym aspekcie, to przedstawiłby fałszywy obraz rzeczywistości.
 
Jaka naprawdę jest sytuacja Kościoła w tym kraju? W wierszu otwierającym encyklikę z 2007 roku Benedykt XVI powołał się na słowa świętego Pawła skierowane do Rzymian: "Spe salvi facti sumus", które znaczą: w nadziei już jesteśmy zbawieni. Clark zauważa, że właśnie nadzieja to jeden z dominujących trendów obserwowanych w chińskim Kościele. Jego zdaniem Benedykt XVI, który w dniu 18 lutego 2012 roku nadał kapelusz kardynalski biskupowi Hongkongu Johnowi Tong, dokonał posunięcia bardzo ważnego dla przyszłości katolików w Chinach. Biskup Tong jest nie tylko siódmym Chińczykiem, który został wybrany kardynałem w historii Kościoła katolickiego ale jest też pierwszym kardynałem urodzonym w Chinach - w Hongkongu - który otrzymał tę godność. Mianowanie kardynała Tonga jest istotne nie tylko dlatego, że jest on pod wieloma względami następcą kardynała Josepha Zena, ma doskonałe rozeznanie w sytuacji Kościoła katolickiego w Chinach.
 
Na otwarcie synodu biskupów Azji w 1998 roku kardynał Tong przewodniczył Mszy świętej w Bazylice Świętego Piotra. Mówił wtedy na temat położenia braci biskupów w Chinach. Opowiadał historię ks. Matthiasa Duan Yinminga z diecezji Wanxian, wyświęconego na biskupa przez papieża Piusa XII w 1949 roku, który doznał ciężkich prześladowań za wiarę w czasie Rewolucji Kulturalnej (1966-1976). Czerwona Gwardia wpadła do jego katedry. Komuniści próbowali go zmusić do tego, by zniszczył figurę Matki Boskiej, uderzając młotkiem w jej głowę, duchowny odmówił. Krzyczał: "Możecie mnie pozbawić głowy ale nie wiary!? Został zabrany do więzienia, gdzie był straszliwie torturowany. W końcu wysłano go do obozu pracy, gdzie przebywał aż do 1979 roku. Tong mówił również o chłopcu, którego wujek - ksiądz - został publicznie zamordowany podczas Rewolucji Kulturalnej. Młody chłopak był pośród tłumu, widział jak komuniści strzelali do jego wuja tylko dlatego, że był katolikiem. Widział jak krew wypływała z jego piersi. Chłopak wspominał, że: "Od razu usłyszał głos wewnętrzny, wzywający go do kapłaństwa". Powiedział sobie: "Muszę zostać kapłanem, aby kontynuować pracę wuja".
 
Clark zauważa, że jest wiele opowieści o strasznych losach niezliczonych chińskich biskupów, kapłanów, zakonnic i wiernych, których nazwiska już zapomniano. Dodaje, że chociaż wciąż odnotowuje się takie zdarzenia, to jednak obecna rzeczywistość w Chinach nie jest już tak ponura. Kapłani z Chin opowiadali mu o tym, jak w Shanxi, 45 katechumenów zostało ochrzczonych w ubiegłym roku w katedrze w święto Świętej Rodziny, a liczba chrztów nadal rośnie. Księża w seminariach w Chinach wykładają w salach wypełnionych po brzegi studentami. I mimo, że zakony zostały zakazane w Chinach, to jest zadziwiające, że ojciec Xia Changzhou, franciszkanin, rozpoczął przyjmowanie chętnych do tzw. Trzeciego Zakonu Franciszkanów w Shanxi. Katolicka diecezja Tianjin rozpoczęła oficjalne obchody 100-letniej obecności w mieście, na otwarciu Mszy koncelebrowanej przez 17 lokalnych kapłanów otwarcie mówiono o historycznej masakrze zagranicznych zakonnic w Tianjin. Co więcej, pisze Clark, władze państwowe w Pekinie płacą za renowację dużej biskupiej rezydencji znajdującej się obok zabytkowego Kościoła Północnego. Rezydencja po wielu latach zostanie zwrócona prałatowi Pekinu. Clark zauważa, że chińscy katolicy nie są ignorantami i dostrzegają zmianę nastawienia władz. Dziś wiele dawnych świątyń, przekształconych kiedyś na fabryki, magazyny, restauracje czy sklepy, powraca do Kościoła. Są one wypełnione wiernymi, którzy korzystają ponownie z sakramentalnej obecności Boga w Eucharystii.
 
Clark nie zapomina o głosach przestrogi, zwłaszcza kardynała Zena, który stwierdził 8 lutego bieżącego roku, że "rząd w Pekinie nie zmienił się ani na jotę w swojej polityce religijnej opresji. Wciąż chce absolutnej kontroli nad religią i, w przypadku Kościoła Katolickiego, Chiny chcą oderwać Kościół od posłuszeństwa Stolicy Apostolskiej". Kardynał mówił nawet o tak silnej presji władz komunistycznych, że Kościół w Chinach jest o krok od schizmy. Oficjalny, popierany przez rząd kościół wciąż wyświęca biskupów bez zgody papieża. W lipcu 2011 r. święcenia w Shantou wbrew woli Papieża przyjął ks. Li Suguang. Do tej pory wszyscy biskupi, którzy uczestniczyli w tej ordynacji przeprosili i otrzymali przebaczenie Ojca Świętego z wyjątkiem biskupa Li Suguang. Tłumaczył on, że "od początku aż do teraz Kościół w Chinach nigdy nie zmienił ani na jotę Tradycji apostolskiej. Nie zmienił także ani trochę doktryny, która dotyczy wiary i wielkiej dyscypliny Kościoła.? Dodał, że biskupi oficjalnego Kościoła w Chinach są zjednoczeni wokół tych samych sakramentów, odmawiają te same modlitwy i pozostają w ciągłości sukcesji apostolskiej". Nie zmienia to jednak faktu, że jego relacje z Watykanem są bardzo napięte.
 
Clark zauważa, że są dwie różne opinie na temat sytuacji Kościoła w Chinach. Z jednej strony tamtejsi duchowni cieszą się, że przybywa wiernych, tworzą się nawet stowarzyszenia religijne i że zezwala się na wjazd kapłanów z innych państw. Z drugiej strony, w samym Rzymie słyszy się opinie innych chińskich duchownych, którzy mówią, że duchownych i biskupów w Chinach poddaje się praniu mózgów, zaraża nacjonalizmem, a hierarchia jest niezwykle skorumpowana. Profesor zapowiedział, że w najbliższych esejach będzie starał się jak najlepiej opisać położenie Kościoła chińskiego, rozwiewając wątpliwości czytelników.

 
Źródło: CatholicWorldReport, AS.
 
Interesujący artykuł?