Na podstawie faktów można powiedzieć, że każdy, kto chce prace nad konstytucją zahamować, może liczyć zawsze na radykalizm lewicowy. Natomiast każdy, kto dąży do wzmocnienia prawa do życia od poczęcia, napotyka na opór zorganizowany wokół SLD, lecz zawdzięczający swą siłę wsparciu rzekomych "sił umiarkowanych". Może jednak nie o umiar tu chodzi, lecz o lęki ukształtowane pod naciskiem "Gazety Wyborczej", sterującej debatą publiczną w latach dziewięćdziesiątych?
Można przyjmować różne kryteria prawicowości i lewicowości. Jednym z takich kryteriów może być stosunek do obecności instytucji państwa w życiu społecznym czy też do wolności w gospodarce. Jednak te kryteria wydają się coraz bardziej blednąć na rzecz innego, którym jest stosunek do obecności Dekalogu w życiu społecznym.
Początki działań związanych z wprowadzeniem do szkół edukacji seksualnej należy wiązać z założoną w 1928 r. w Berlinie przez Mangusa Hirschfelda Światową Ligą Reformy Seksualnej, skupiającą znanych wówczas liberalnych seksuologów.
Minione lata panowania totalitarnego systemu pozostawiły bolesną spuściznę dopuszczenia przez prawodawstwo masowego zabijania dzieci nienarodzonych. Zjawisko to dotyka zresztą znacznych obszarów współczesnego świata. Dlaczego? Bo człowiek zdany na autorytet wprowadzonego przez siebie prawodawstwa - ginie.
Posunięcia ministerstwa edukacji są jak najbardziej uzasadnione. Nie mamy do czynienia z żadną edukacją seksualną młodzieży, ale homoseksualną deprawacją młodzieży. Trzeba sobie zdawać sprawę, że akcje homoseksualnego lobby, takie jak rozdawanie dzieciom w szkołach ulotek propagujących zachowania homoseksualne, ma szerszy kontekst.
Katolik musi być zwolennikiem bezwarunkowej ochrony życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci. Stanowisko Kościoła Katolickiego w sprawie zabijania dzieci nienarodzonych bez względu na okoliczności ich poczęcia jest jednoznaczne: zabicie dziecka w łonie matki jest grzechem z kategorii najgorszych przewinień, tzn. grzechem wołającym o pomstę do nieba.
Dziewiętnastowieczny filozof Hans Vaihinger wypracował kierunek, który przyjęto nazywać "fikcjonalizmem". Kluczową kategorią jego systemu było bowiem pojęcie "jak gdyby" (Als Ob), wyrażające status fikcji, istniejących tylko w umyśle, lecz do rzeczywistości nieadekwatnych, mimo to jednak w świecie rozpowszechnionych i życiowo użytecznych.
Mija bez mała dziesięć lat od czasu opracowania przez Klub Konserwatywny w Łodzi memorandum oświatowego. W tamtym czasie zwracano uwagę na niebezpieczną tendencję umacniania się programowego laicyzmu w dziedzinie edukacji. Obecnie, wraz z reformą systemu oświaty, uzyskał on całkowitą dominację na poziomie paradygmatycznym. Najistotniejszą cechą wdrażanej od kilku lat reformy edukacji jest przejście od kultury opartej na ideałach do kultury, którą można nazwać kulturą towaru. Bardzo wyraźny jest tu wpływ ideologii marksistowskiej, w której przyjmuje się założenie, że to praca czyni człowieka, człowiek jest pracą, praca jest towarem i miarą ludzkiej wartości.
Doprecyzowanie, wzmocnienie ochrony życia człowieka w Konstytucji RP poprzez uzupełnienie jej 38. artykułu o słowa "od poczęcia do naturalnej śmierci" jest sprawą konieczną, pilną, najwyższej wagi państwowej.
W niedzielnym "Raporcie wieczornym" TVN 24 zaproszony gość, socjolog prof. Ireneusz Krzemiński, z nieskrywanym obrzydzeniem - i nie stroniąc od wytwornej gestykulacji, wymownie wskazującej na "kłopoty z głową" niemiłych mu osób - komentował ostatnią inicjatywę konstytucyjną "frakcji fanatyków" w PiS z marszałkiem Markiem Jurkiem na czele. Odniósł się też przy okazji do niedawnego wystąpienia ministra Romana Giertycha w Heidelbergu. Odraza mego Szanownego Kolegi Profesora osiągnęła stan zgorszenia, kiedy przypomniał sobie, że do owego "skandalu" doszło w miejscu, jak się słusznie wyraził, symbolicznym dla Europy - podobnie jak Oxford, Cambridge czy inne miasta uniwersyteckie.
... 
830
831
832
833
834
835
836
837
838
...