Jeśli ktoś z ponad dwóch tysięcy uczestników Marszu dla Życia i Rodziny żywił jakiekolwiek złudzenia, że żyje w kraju obiektywnych mediów i uczciwego dziennikarstwa - po minionej niedzieli z pewnością zmienił zdanie. Jednak nawet ci najbardziej sceptyczni wobec świata mediów przecierali oczy ze zdumienia, kiedy w niedzielny wieczór zasiedli przed telewizorami lub w poniedziałek kupili gazety, chcąc dowiedzieć się, w jaki sposób dziennikarze relacjonowali rzeszom swych widzów lub czytelników wydarzenie, w którym sami wszak uczestniczyli.
Niekiedy zdarza się, że w dwóch różnych miejscach w tym samym czasie mają miejsce wydarzenia zupełnie zdawałoby się niezależne, a będące epizodami jednego procesu. Oto właśnie w tym samym dniu, w którym zapadła decyzja legalizująca paradę dewiantów w Warszawie, Sąd Rejonowy w Lublinie uznał organizatora wystawy antyaborcyjnej "Wybierz życie" winnym "wywołania zgorszenia w miejscu publicznym". Taka koincydencja może zaiste urosnąć do rangi symbolu.
- Sprawy w Polsce idą w złym kierunku - piszą wysokonakładowe dzienniki w Europie, cytowane skwapliwie przez polskojęzyczne media. - Zagrożona jest wolność - wykrzykują na ulicach polskich miast działacze lewicy. Cóż takiego stało się w naszym kraju, że informacje przekazywane każdego dnia przez media tworzą wrażenie zaistnienia jakiegoś wielkiego kataklizmu społeczno-politycznego? Czyżby ceny akcji spadały na łeb na szyję na giełdzie i z dnia na dzień setki tysięcy Polaków traciły pracę? Czyżby masowo zamykano w więzieniach przedstawicieli opozycji i zakazywano publikacji tytułów niechętnych władzy? Otóż nie, to tylko przed kilkoma tygodniami zawiązana została koalicja rządząca, zapowiadająca radykalne zmiany w dziedzinach, w których od 1989 r. panował swoisty "ład" zapewniający nieformalnym układom postesbeckim wpływ na władzę, a ideologom socjalistyczno-liberalnej lewicy - rząd dusz.
Od kilkunastu już lat jesteśmy w Polsce świadkami znieważania świętości naszej wiary w mediach. Dzieje się tak pod pozorem wolności wypowiedzi. Wystarczy przypomnieć wizerunek Najświętszej Panny Częstochowskiej w masce gazowej na okładce tygodnika "Wprost", plakat filmu "Skandalista Larry Flint" czy prezentowane w kinach filmy "Ksiądz" lub "Dogma". Regularnie atakują naszą wiarę takie brukowe pisma jak "Nie" czy "Fakty i mity". Niedawno na łamach pisma "Machina" po raz kolejny znieważono częstochowski wizerunek Maryi, zastępując Jej oblicze twarzą piosenkarki Madonny. Obecnie mamy do czynienia z zakrojoną na szeroką skalę akcją promowania antykatolickiego filmu "Kod da Vinci".
Przed kilkoma dniami w dodatku do GW "Duży Format" ukazał się apokryf pt. "Ewangelia Judasza". Długo oczekiwany moment kiedy sztandarowy tytuł Agory otwarcie ujawni swoje antykatolickie oblicze w końcu nadszedł.
Środowiska i media związane ze Spółką "Agora" od lat stanowią ośrodek propagandy antyrodzinnej, która w ostatnich trzech latach szczególnie przybrała na sile. Pośród publikacji i audycji propagowanych za pośrednictwem mediów związanych kapitałowo z Agorą, na pierwszy plan w tym zakresie tematycznym zdecydowanie wysuwa się sprawa promocji homoseksualizmu. Liderem medialnym pod tym względem stała się sztandarowa pozycja Agory - "Gazeta Wyborcza". W ciągu trzech ostatnich lat liczba publikacji w tym dzienniku związana z pozytywnym przedstawieniem homoseksualizmu i tzw. kulturą gejowską wzrasta w sposób lawinowy.
Takie rozpaczliwe wołanie zmieniające się w zaklęcie wyziera coraz częściej z publikacji i programów laickich mediów, które dotychczas rościły sobie prawo do kreowania rzeczywistości. Media, które odgrywały rolę prokuratorów, sędziów, katów i ostatecznych instancji odwoławczych, same stanęły pod pręgierzem opinii publicznej. Ich rozminięcie się z opiniami zdroworozsądkowej większości polskiego społeczeństwa staje się z dnia na dzień coraz bardziej wyraźne.
Od paru dni trwa medialna nagonka na jednego z dyrektorów szkół w Trójmieście, który ośmielił się stanąć w obronie elementarnych zasad przyzwoitości jakich, chyba przynajmniej w założeniu, winna bronić placówka edukacyjno-wychowawcza w rozumieniu cywilizowanego, wykształconego co najmniej na poziomie podstawówki człowieka. Całą tę "bulwersującą", sprawę wywołała, a jakże, słynna z tropienia nietolerancji "Gazeta Wyborcza".
Od tygodnia jesteśmy świadkami burzy jaką rozpętały liberalne i laickie media w Europie publikując karykatury Mahometa, które dla wyznawców islamu są jednoznaczne z bluźnierstwem. Pojawia się jednak pytanie: czy laickie media musiały udowadniać wolność prasy posuwając się do tej ewidentnej prowokacji względem wojującej religii spod znaku półksiężyca?
W święto Trzech Króli do podwawelskiego grodu przybyło na dni skupienia prawie stu parlamentarzystów z Platformy Obywatelskiej, która w ten sposób chciała zaprezentować swoje nowe oblicze jako partii katolicko-liberalnej rezygnując jednocześnie z laickich elementów swojego wizerunku.
... 
833
834
835
836
837
838
839